Partycypacja społeczna w projektowaniu jest postawa, która może zainicjować zmiany w tworzeniu i zarzadzaniu srodowiskiem życia ludzi. - Prof. H. Sanoff
HOME ·
Działania mieszkańców · Nasze miasto
Nasze miasto
Artykuł Wioletty Gnacikowskiej i Michała Jagiełły z Dużego Formatu Gazety Wyborczej z 24 czerwca 2008
Bo to miasto jest nasze
Pewnych Osób jest coraz więcej. Dołączają kolejne i mówią: - Myślałem, że tylko ja jestem świrem.
Ciemna noc. W centrum Łodzi zatrzymuje się samochód, wysiada pięciu mężczyzn w bluzach z kapturami. Otwierają bagażnik, wyciągają szpadle. Czarny foliowy worek ciężko upada na chodnik. Zaczynają kopać.
Z radia leci hip-hop: "Czy ciemno, czy jasno/płynie muza przez miasto/ bo to miasto jest nasze/".
Z worka wysypuje się ziemia ogrodnicza. Zakapturzone postacie sieją trawę, wbijają tabliczki: "zieLENIE miejskie" i odjeżdżają.
Do akcji przyznała się w internecie Grupa Pewnych Osób. Film powiesiła na YouTube. "Pod osłoną nocy dokonaliśmy rzeczy okrutnej. Oto bowiem jedno z klepisk w centrum miasta zostało skopane łopatami, zasypane świeżą ziemią oraz obsiane i opalowane" - napisała w blogu. "Już wkrótce kolejne klepiska zmienią się w trawniki" - zagroziła.
Osoba I: - Chcemy pokazać, że służby miejskie nie wywiązują się z zadań. Przejdźcie się po alei Kościuszki. To rzekomo reprezentacyjny fragment miasta, a jak tam wyglądają trawniki?! Chociaż wykonanie zieleńca wcale nie jest skomplikowane ani drogie. Osoba I wyjmuje z dżinsów rachunek z Castoramy: ziemia i nasiona 60 zł. - Porada ogrodnika była gratis.
Osoba II: - Władza od dłuższego czasu myśli, że ktoś wszystko za nią zrobi. I sama nie robi nic. My za władzę nie zbudujemy dróg. Ale możemy budować jej świadomość, że powinna działać lepiej. I świadomość łodzian, że powinni tę władzę rozliczać.
Osoba III: - Mamy nadzieję, że chociaż teraz władzom jest wstyd.
Osoba IV: - Być może zostaniemy surowo ukarani, że samowolnie przekopaliśmy trawnik.
Co ich wkurza?
Z Pewnymi Osobami spotykamy się w pubie Sofa przy Piotrkowskiej.
Osoba I to Michał.
Osoba II - Szymon.
Osoba III - Hubert.
Osoba IV - Marcin.
Mają na oko od 20 do 35 lat i starają się być bardzo tajemniczy.
Nie chcą powiedzieć, czym się zajmują. Nie chcą być rozpoznawalni. Nie interesuje ich polityka. Nie zamierzają kandydować do rady miejskiej. Chcą tylko, by inni zaczęli reagować na to, co ich otacza. - Na to, że obok urzędu miasta leży urwana tablica ogłoszeniowa. Urzędnicy mijają ją codziennie w drodze do pracy. I nic. Nie przeszkadza im - mówi Szymon.
Chcą, żeby reagowali na palących papierosy na przystankach (w Łodzi to zakazane) i dmuchających dymem na współstaczy. - Jak ktoś pali na przystanku, to zawsze zwrócę mu uwagę. To jest dla niego szok, bo są przyzwyczajeni, że wszyscy olewają zakaz. Posłusznie gaszą pety. Co Pewne Osoby wkurza najbardziej?
Marcin: - Brak gospodarza w mieście. Ktoś powinien wyjść zza biurka, rozejrzeć się po mieście i powiedzieć: "Kurczę, dlaczego te obskurne budy tu stoją?! Dlaczego tu jest tak brudno?!". I coś z tym zrobić.
Marcin uważa, że Łódź jest potencjalnie najpiękniejszym miastem w Polsce. - Mieszkałem w Gdańsku i bałem się, że jak przyjadę do Łodzi, to się przestraszę. A było odwrotnie. Jak zobaczyłem te kamienice, unikalne centrum, to powiedziałem: "Kurczę, jakie to miasto jest piękne".
Śpieszmy się kochać łódzkie fabryki...
Najpierw na internetowym forum "Gazety" krytykowali władze miasta za brud, bałagan, podupadającą Piotrkowską - główną ulicę, która była kiedyś dumą Łodzi.
Pisali:
* Obok budek z chińskim żarciem śmierdzi, a syf woła o pomstę do nieba. Przy jednym stoliku ludzie jedzą, przy drugim bezdomny okłada drugiego, gołębie srają na to z góry, a muchy kłębią się nad przepełnionymi od samego rana śmietnikami.
* To paranoja, że w tym mieście burzy się zabytkowe fabryki, a przerabia się biurowce, żeby nawiązywały stylem do nich!!!!!!!!!!
* Miasto powinno regularnie myć Piotrkowską, bo na razie to panuje opinia, że Łódź jest miastem brudnym.
Na forum zaczęli się rozpoznawać po nickach. A dwa lata temu zaczęli kręcić filmiki i wrzucać do internetu. Nie pamiętają, o czym był pierwszy. Pewnie cykl o plakaciarzach, którzy kleją ogłoszenia, gdzie popadnie: na elewacje, latarnie, przystanki. Potem plakatów nikt nie zdejmuje, a klej trudno usunąć.
Pierwszy sukces: miasto wywiesiło 200 tablic do przyklejania ogłoszeń.
YouTube.pl ma ograniczoną liczbę widzów, więc postanowili zacząć działać w realu.
Dokładnie nie pamiętają, kto wpadł na ten pomysł, ale niewątpliwie pierwszą akcją GPO był happening przed fabryką Gillette w obronie Stacey, amerykańskiej studentki, która fotografowała łódzką architekturę przemysłową. Gdy robiła zdjęcia fabryki Gillette, została uwięziona przez ochroniarza i uwolniona, dopiero gdy usunęła zdjęcia z aparatu. Przez solidarność ze Stacey Pewne Osoby skrzyknęły tłum, który z aparatami stanął przed fabryką Gillette i fotografował budynek do upojenia.
Odtąd wszędzie ich pełno.
Inwestor burzy starą fabrykę - pojawia się GPO i robi happening "Śpieszmy się kochać łódzkie fabryki...".
Na budynku urzędu rozlepili plakaty z wizualizacją, co by było, gdyby architekt miasta Marek Lisiak był architektem Sydney (wielki dźwig burzy gmach opery), Rzymu (burzenie Colosseum) i Paryża (rozbiórka Łuku Triumfalnego). - Czy my w Łodzi mamy zabytki średniowieczne? Nie. Słyniemy z zabytków post-industrialnych. Jak je wyburzymy, to czym będziemy się chwalić? - komentuje Hubert.
Handlowiec stawia nielegalnie w centrum Łodzi obskurną budę, w której zamierza sprzedawać zapiekanki. Robią wystawę: na zdjęciach łódzka buda pod wieżą Eiffla, przy piramidach egipskich.
Ustawili styropianowy kamień obok magistratu. To parodia głazów narzutowych, pomników, które władze miasta z lubością ustawiają w różnych miejscach, nie wiadomo po co.
Był filmik na YouTube: Pewna Osoba udaje Anglika i szuka kogoś mówiącego po angielsku w Centrum Informacji Turystycznej.
I drugi film o głębokiej dziurze w bramie zajezdni. Autobusy codziennie przejeżdżały przez nią, co raczej nie służyło ich resorom. Następnego dnia po internetowej premierze filmu dziura została zalana asfaltem.
Inna drażliwa sprawa, którą się zajmują: filmowanie samochodów zaparkowanych na Piotrkowskiej, która jest deptakiem i nie wolno na nią wjeżdżać.
Związek nieformalny
Nikt nie wie, jak duża jest Grupa Pewnych Osób. Bo nigdy się nie policzyli. - Do GPO należy każdy, kto schyli się po papierek, wrzuci peta do kosza, nie pójdzie na przełaj przez trawnik - mówi Hubert. - Każdy, kto chce coś zrobić dla Łodzi, należy, jeśli nawet o tym nie wie.
W GPO nie ma hierarchii, władz, prezesa. - Stanowimy związek nieformalny, dlatego to nas kręci. A jakbyśmy mieli prezesa, struktury, pewnie byśmy się pokłócili.
Na akcje skrzykują się przez stronę www.gpo.blox.pl i na forum "Gazety". I przychodzą spontanicznie uczniowie, studenci, rodzice z dziećmi. Są kucharz, plastyk, prawnik, informatyk i pan koło osiemdziesiątki.
- To jest fajne, bo nigdy nie wiadomo, ile będzie osób. Jednym zależy bardziej na zabytkach, innym na zieleni, jeszcze inni działają pod hasłem "antysyf". Każdy wybiera swoją drogę.
Dwieście czarnych krop
W grudniu GPO wpada na kolejny pomysł mający piętnować brudasów: czarne kropy. Podsunął go tajemniczy staruszek, który zjawia się wszędzie tam, gdzie coś się dzieje. Malutki, z zawadiackim wąsem. Mówi o sobie, że jest partyzantem AK, ale nie chce się przedstawić. - Każde miejsce, które przynosi Łodzi wstyd, trzeba oznaczyć wielką czarną kropą - ogłosił podczas pikiety GPO przeciwko obskurnym budom i syfowi w mieście. - Jak te miejsca wypadków przy szosach. Żeby wszyscy widzieli, co i gdzie jest w Łodzi do dupy!
Dlaczego akurat kropa? Bo tak łodzianie nazywają prezydenta miasta Jerzego Kropiwnickiego.
GPO poprosiła łodzian o kandydatury do czarnej kropy. Przez dwa tygodnie dostali ponad dwieście! Dzikie wysypiska, walące się rudery, całe kwartały i ulice.
W internecie powstała mapa najbardziej zawstydzających miejsc w Łodzi. Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent Łodzi, dostał raport o kropach, foldery i ironiczny "Przewodnik dla urzędników miejskich". W nim 40 przykładowych miejsc krop z wyjaśnieniami: "Nr 20. Róg POW i Jaracza. Trawnik składa się wyłącznie z psich odchodów. Nr 29. Brud i smród. Lokalne pijaczki siedzą na klatkach schodowych, piją i palą trawkę. Później załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne na schodach (niekoniecznie płynne)".
Przewodnik GPO wydała w nakładzie dziesięciu egzemplarzy, bo tylko na tyle starczyło pieniędzy.
Osoby z partii Łódź
Największy problem to ludzka nieufność. Jak przekonać łodzian, żeby przestali zadawać pytanie rodem z PRL: "Kto za tym stoi i komu to służy?".
Starszym łodzianom akcje Pewnych Osób przypominają peerelowskie czyny społeczne i telewizyjną "Niewidzialną rękę" z lat 70. W "Ekranie z bratkiem" i "Teleranku" zachęcano wtedy młodzież do dyskretnego pomagania innym (głos, jakby ze studni, huczał: "Niewidzialna ręka to także ty!").
Ponieważ w Łodzi rządzi prawicowy prezydent Jerzy Kropiwnicki, jego otoczenie podejrzewa Grupę o związki z lewicą, a każdy nowy trawnik staje się od razu akcją polityczną skierowaną przeciw prawicowym rządom Łodzi.
Najcięższe działa wytoczył Karol Chądzyński, były wiceprezydent, jeden z najbliższych współpracowników Kropiwnickiego, prezes Łódzkiego Przedsiębiorstwa Ogrodniczego. - Takie akcje byłyby bardzo dobre, gdyby u ich źródła nie leżały przyczyny polityczne. Wielu ludzi działa ze szlachetnych pobudek, ale przeważnie za wszystkim kryje się młodzieżówka jakiejś partii - wypalił po nocnej akcji GPO posiania trawy w centrum Łodzi.
Osoby nie chcą nawet tego komentować. - Jedyna "partia", do której należę, to Towarzystwo Opieki nad Zabytkami - mówi Hubert.
- Nam się marzy, żeby każdy był w partii o nazwie "Łódź". I żeby praca w samorządzie nie była tylko trampoliną do parlamentu. Wśród łódzkich polityków brakuje lokalnych patriotów. Ktoś na plakacie wyborczym pisze: "Kocham Łódź", a potem głosuje w Sejmie przeciwko przyznaniu pieniędzy na rozwój łódzkiego lotniska. Albo ucieka do Senatu, gdy tylko nadarzy się okazja - denerwują się.
A trawa rośnie
Skąd się wam to bierze? - pytamy.
Marcin: - Nie wiem, to chyba jakaś choroba. Patrzę na świat przez pryzmat GPO. Idę na spacer i nie myślę o tym, że słońce świeci, tylko że jest syf dookoła, że tyle samochodów parkuje na Piotrkowskiej, chociaż jest tu zakaz wjazdu.
- To jest przyjemność i zabawa, bo z takiej akcji możemy nakręcić film. My się przy tym naprawdę fajnie bawimy - mówią.
- Mógłbym pojechać na lotnisko i spieprzyć tam, gdzie już jest wszystko posprzątane. Ale czy ja nie potrafię zagospodarować swojej okolicy i żyć w normalności? - to argument Huberta.
Pewnych Osób jest coraz więcej. - Dołączają kolejne i mówią: "Myślałem, że tylko ja jestem świrem, a okazuje się, że nie" albo: "Myślałem, że tylko ja zrywam plakaty" - mówi Hubert.
Odzywają się Osoby z innych miast. Grupa Pewnych Osób powstała w Stalowej Woli.
- Zawsze taki byłeś? - pytamy Huberta.
- W podstawówce sam przekopałem ziemię przed blokiem, posiałem trawę, ogrodziłem. Mój tata śmiał się: "Jak będziesz starszy, to zmądrzejesz".
- I co?
- Trawa rośnie w najlepsze.
*****
24.06.2008. 22:35
Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
Napisz komentarz
* = pole wymagane