Kategorie
- HOME
- eFELIETON (3)
- Aktualności (11)
- Prawny FAQ (12)
- Zagadnienia prawne (18)
- Przestrzeń społeczna (11)
- Działania mieszkańców (17)
- Wydarzenia w przestrzeni miejskiej (2)
- Edukacja przestrzenna (10)
- Założenia projektu (11)
- Programy unijne (5)
- LODZIANA (11)
- FOTO (3)
- Articles in English (4)
Nowe Artykuły:
Nowe Komentarze:
- Jakub Zielina (Nie ściemnia...)
- Trzcianka (Po przemyśleniu...)
- Irek (Ja bym machnął w kole...)
- bolas (http://fotobolas.blo...)
- czas na dalsze pozytywne zm...
Materiały edukacyjne
Nowe możliwości udziału mieszkańców miasta w planowaniu przestrzennym jako wynik wykorzystania współczesnych technik komputerowych Materiały do ćwiczeń z przedmiotu Projektowanie Urbanistyczne III Materiały konkursu w ramach zajęć PKU I sem. Blog wykładowy przedmiotu Partycypacja społeczna w planowaniu przestrzennym, GP USMIIWielkie Derby Górnego Śląska a przestrzeń społeczna
Marek Wojciechowski Cotygodniowy e-felieton: z socjolog(g)ii miasta.Ano ma, w dodatku - moim zdaniem – wręcz bezpośredni.
Oto bowiem, co w realiach polskiej piłki nożnej jest wydarzeniem bez precedensu, blisko 42 tysiące osób, mieszkańców Górnego Śląska, choć nie tylko, miłośników Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze wybrało piłkarski mecz, atmosferę stadionu piłkarskiego na miejsce i czas spędzenia dwóch godzin w niedzielne popołudnie. Przedstawiciele różnych klas społecznych, zawodów, płci, przedziałów wiekowych, orientacji politycznych i wyznawanych światopoglądów postanowili, przez nikogo nie poganiani, nie siłą a dobrowolnie, wspólnie uczestniczyć w wydawałoby się dosyć prostym, plebejskim wydarzeniu. I bynajmniej nie wyłącznie ze sportowych powodów. Kilkudziesięciotysięczny tłum wykupił bilety nie tylko po to aby wziąć udział w demonstracji głodu do wielkiej piłki. Tych z górą czterdzieści tysięcy ludzi zebrało się w świątyni polskiego i śląskiego piłkarstwa po to aby powspominać stare, dawne, dobre czasy i wymarzyć sobie nowe, jeszcze lepsze. Na Stadionie Śląskim poza bardzo zaciekłą boiskową kopaniną dwóch odwiecznych rywali, dokonało się bowiem wielkie wydarzenie w przestrzeni symbolicznej, przestrzeni społecznej. Ludzie po raz kolejny dowiedli tego, że chcą być razem, chcą wspólnie dzielić się emocjami, przeżywać ważne dla nich chwile, momenty, wydarzenia. Jednak aby tak się działo potrzebują miejsca, które jest dla nich identyfikowalnym i akceptowalnym obszarem, przestrzenią dla takiej wspólnoty. Kręgiem, w którym odbywa się misterium. Takich miejsc jest w naszym kraju wiele. W chwilach ważnych dla całego społeczeństwa stają się nimi: Wawel, plac przed bramą Stoczni w Gdańsku, tuż po śmierci papieża Jana Pawła II krakowskie błonia, gdzie zgromadziło się ponad 2 mln osób. Takim miejscem jest także Stadion Śląski w Chorzowie, miejsce glorii i triumfu polskiego futbolu. Kocioł Czarownic, którego bały się swego czasu największe piłkarskie gwiazdy z całego świata. Ludzie potrzebują takich miejsc symboli aby poczuć się, choć przez moment elementem, częścią społecznej wspólnoty z jej misterium, obrzędowością i zbiorowym procesem tworzenia kultowych zjawisk. Dostrzegł to już na początku XX wieku wybitny socjolog i filozof Ferdinand Tönnies, twórca teorii woluntaryzmu i indeterminizmu. Takie miejsca, obrosłe legendą, wspomnieniami są ważne dla nieomal plemiennego poczucia wspólnoty, przynależności do grupy, są niezbędne dla budowy zdrowych, mocnych i trwałych więzi społecznych. Oczywiście i na poziomie lokalnym jest wiele takich miejsc. Każde miasto, wioska, dzielnica a nawet osiedle ma taki swój „mały Stadion Śląski”, krąg, w którym owa lokalna społeczność się spotyka, w którym wspólnie przeżywa i wyraża dla tej wspólnoty chwile, emocje wzniosłe i ważne. Rzecz w tym aby o tym pamiętać. By, w czasie modernizacji miasta – jego renowacji, przebudowy, rewitalizacji - takiego kręgu przestrzeni społecznej nie niszczyć, nie burzyć a wręcz przeciwnie - wzmacniać, naprawiać, pozostawiać. To ważne. Jakiś czas temu, w połowie lat 90. ubiegłego wieku pojawiła się koncepcja aby Stadion Śląski w Chorzowie rozebrać. Planowano w tym miejscu postawić nowoczesny kompleks hotelowo-szkoleniowy. Zaprotestowała cała Polska. I słusznie. W przypadku lokalnych zagrożeń likwidacji „małych” miejsc przestrzeni społecznej cały kraj nie zaprotestuje, dlatego tak istotna jest świadomość, iż miejsca takie są bardzo ważne i winny zostać pozostawione. Aby lokalna społeczność mogła uwalniać i wyrażać w nich swoje emocje, budować więzi społeczne, wzmacniać się, identyfikować. Takich miejsc, obszarów przestrzeni społecznej nie wolno likwidować ot, tak… dla kaprysu czy chwilowej mody, koniunkturalnej potrzeby. Przestrzeń społeczna wypełnia się wartościami i treścią latami. Na jej potencjał składa się zbiorowe przeżywanie, współuczestnictwo, doświadczanie iluś tam wydarzeń przez dziesiątki a czasami setki lat.
Nie wolno i nie można tego jedną, nieprzemyślaną decyzją niszczyć. Marek Wojciechowski.
02.03.2008. 10:20
Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy.



Napisz komentarz
* = pole wymagane