Kategorie
- HOME
- eFELIETON (3)
- Aktualności (11)
- Prawny FAQ (12)
- Zagadnienia prawne (18)
- Przestrzeń społeczna (11)
- Działania mieszkańców (17)
- Wydarzenia w przestrzeni miejskiej (2)
- Edukacja przestrzenna (10)
- Założenia projektu (11)
- Programy unijne (5)
- LODZIANA (11)
- FOTO (3)
- Articles in English (4)
Nowe Artykuły:
Nowe Komentarze:
- Jakub Zielina (Nie ściemnia...)
- Trzcianka (Po przemyśleniu...)
- Irek (Ja bym machnął w kole...)
- bolas (http://fotobolas.blo...)
- czas na dalsze pozytywne zm...
Materiały edukacyjne
Nowe możliwości udziału mieszkańców miasta w planowaniu przestrzennym jako wynik wykorzystania współczesnych technik komputerowych Materiały do ćwiczeń z przedmiotu Projektowanie Urbanistyczne III Materiały konkursu w ramach zajęć PKU I sem. Blog wykładowy przedmiotu Partycypacja społeczna w planowaniu przestrzennym, GP USMIIZabawa w rozumienie ustaleń planu
Kliknij aby otworzyć powiększoną grę w nowym oknie.
Dla przygotowania prezentacji wykorzystano nieobowiązujący Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla terenu Starego Miasta w Pabianicach (…); Uchwała nr XII / 87 / 03 Rady Miejskiej w Pabianicach z dnia 27 czerwca 2003 r.; Opracowanie, wykorzystane w badaniu dzięki uprzejmości głównego projektanta dr inż. arch. Mirosława Wiśniewskiego, powstało w pracowni Gorgul i Wiśniewski Urbanistyka Architektura Sp. z o.o.
05.02.2008. 22:59
Autor strony on 06.02.2008. 13:10
Tylko jeden z pokazanych budynków spełnia ustalenia planu. W wolnej chwili postaram się uzupełnić rysunek o budynek drugi.
brite on 06.02.2008. 23:50
Niesamowite, niedawno myślałem o zrobieniu niemal identycznej gry - gratuluję pomysłu i realizacji!
DiogenesPies on 09.02.2008. 11:41
Patrząc na tę grę odnoszę wrażenia, że gdybym kupił sobie kawałek ziemi w centrum jakiegoś miasta to urzędnicy powiedzieliby jaki budynek mam sobie postawić na swojej ziemi, jaki ma mieć kształt, kolor, dach, okna, wysokość .... ogólnie to oni zdecydowaliby co mam tam wybudować a moje prawo własności ograniczyłoby się do zapłacenie za to wszystko pod czyjś dyktat.. a ja chciałbym kupić sobie ziemię w pasażu na Piotrkowskiej i postawić sobie domek jednorodzinny z basenem a przy wejściu od ulicy, przy bramie postawić dwa duże krasnale ogrodowe!
Pozdrawiam
DiogenesPies
Odnosisz w miarę dobre wrażenie. Po prostu prawo własności nie jest absolutne. Pytanie tylko jak bardzo to prawo własności może być ograniczone i według jakich kryteriów te ograniczenia ustalać.
DiogenesPies on 14.02.2008. 23:08
Szanowny Kocie
Według gry kryterium jest wielkość, kolor, rodzaj dachu a nie dajmy na to, to czy wśród budynków już stojących wybuduje się głośną cementownię czy coś innego uciążliwego dla mieszkańców i właścicieli. Prawdopodobnie wybudowanie głośnej czynnej w nocy dyskoteki by przeszło gdyby zewnętrznie odpowiadała pozostałym budynkom. Moje krasnale mogą się komuś nie podobać ze względów estetycznych, basen może kłuć w oczy, zwłaszcza jeśli będzie widoczny z ulicy i ktoś będzie się w nim pluskał na golasa, domek jednorodzinny może być za mały ale to wszystko poza kwestią gustu i dobrego smaku nijak się ma do spokoju okolicznych mieszkańców a chyba to jest najważniejsze.
Wydaje mi się, że plany zagospodarowanie, tak szczegółowe tworzone są przez idealistów-socjalistów dla których wszyscy mają być równi nawet w gustach i upodobaniach albo przez cwaniaków, którzy dzięki temu mają pracę na państwowych posadach, bo w prywatnym biznesie nawet postawienia krasnala ogrodowego nikt by im nie zlecił... no ale ja się nie znam na architekturze i zagospodarowaniu przestrzennych, jako historyk za to wiem, że kiedyś takie plany były proste: rynek, ulica, kościół, ratusz, cmentarz lub cmentarze, ulica polska, żydowska, ormiańska, niemiecka itp., tereny przemysłowe gdy powstał przemysł i finał, a jak kto budował i co, to już była jego broszka, byleby było go na to stać; jak mu się przestawało podobać to burzył stare, sprzedawał, budował nowe... teraz tak na moje rozumienie, przynajmniej w Łodzi, tworzy się, za miejskie pieniądze jakieś specjalne, sztuczne strefy kultury, do których władze chcą ściągnąć znanych i nieznanych artystów, wybudować im muzea, galerie, prawie całą dzielnicę stworzyć z dawnej elektrociepłowni, w imię sztuki przebudują dworzec by tabuny turystów przyjezdnych oglądały potworki K. Kobro, bo podobno tak jest na Świecie, zapominając że na Świecie kultura i sztuka ma za mecenasów osoby i instytucje prywatne a nie instytucje państwowe; finansowanie takich rzeczy to spadek po dyktaturach XX wieku i wymysł socjalistów. Swoją drogą taki potworek kulturalny, zgodny z planem zagospodarowania będzie istniał tak długo jak, długo będzie finansowany przez władze, chyba że przekształci się w drugą Manufakturę, tyle że Manufaktura powstała dzięki prywatnym pieniądzom i właścicielowi zależy na jej utrzymaniu, w imię jego korzyści. Potworek powstanie z publicznych pieniędzy a jego dyrektorzy będą mianowani zgodnie z preferencjami politycznymi i korzyściami płynącymi z zajmowania stanowiska; wszystko skończy się na sprzedaniu tego interesu - pół biedy jak chociaż po kosztach, wraz ze sprzedażą zmieni się też plan zagospodarowania, tak jak co jakiś czas zmienia się plan zagospodarowania Księżego Młyna - ostatnio chyba stanęło na akcji pacyfikacyjnej i planach wysiedlenia obecnych mieszkańców w imię wyższej idei zwanej rewitalizacją poprzez lofty - Generalny Plan Księży Młyn wspierany autorytetem Kuleszy profesora?
Gdy czytam o jakiś ograniczeniach własności to często przypomina mi się ojciec mojej koleżanki - nobliwy starszy pan o sprośnym poczuciu humoru. Otóż ten pan wychowywał się w dworku pod Warszawą. W 1939 wojsko polskie zajęło budynki gospodarcze, zabrało konie i wystawiło pokwitowanie, po Polakach przyszli Niemcy; koni już nie było ale budynki gospodarcze stały więc je zajęli, nakładając na właścicieli dworku kontyngenty związane z dostawą żywności, dworek stał, mieszkali w nich właściciele. W 1944 roku nastała nowa władza, właścicieli przesiedlono do okolicznego miasteczka - zamieszkali w czynszowej pożydowskiej kamienicy. Dworek zamieniony został pierw na kwaterę dla oficerów a gdy wojsko ukradło co się dało, rozstrzelało stojące w ogrodzie rzeźby, w dworku urządzono PGR i przedszkole. Po 1989 ojciec koleżanki odzyskał swoja posiadłość, przy okrzykach oburzenia pracowników PGRu, za to zniszczony niemiłosiernie. Zakasłał rękawy, zatrudnił rodzinę zaczęli remontować i tu spotkała go niespodzianka w postaci urzędników, którzy oświadczyli, że dworek jest wpisany do rejestru zabytków i bez zgody, nadzoru i decyzji konserwatora zabytków nie wolno mu nic zrobić w jego domu. Wiele lat trwała jego droga przez sądy, urzędy, ministerstwa by jego rodzinny dworek wykreślić z rejestru zabytków, co w końcu mu się udało. Teraz gdy popije na rodzinnych imprezach zdarza mu się odłupać kawałek ogrodowej rzeźby - wielkim młotkiem pozostałym po chłoporobotnikach z minionych czasów - z okrzykiem "Huraaaaa, Moje!" i chyba to jest własność prywatna, przynajmniej tak mi się wydaje...
O kurcze ile objętościowo napisałem, chyba zacznę pisać przemówienia ala Gomółka o tym na czym sie nie znam...
Szanowny DP!
Piszesz: "jako historyk za to wiem, że kiedyś takie plany były proste: rynek, ulica, kościół, ratusz, cmentarz lub cmentarze, ulica polska, żydowska, ormiańska, niemiecka itp.". Masz rację! W tym rzecz! I nie przyszło im do głowy, by np. "w pasażu na Piotrkowskiej (...) postawić sobie domek jednorodzinny z basenem a przy wejściu od ulicy, przy bramie postawić dwa duże krasnale ogrodowe". Wówczas byliby po prostu wyśmiani, no a dziś to jest cool ???! Hm... efektem jest WĄTPLIWA estetyka w wielu miejscach współczesnych miast...
No cóż, WOLNOŚĆ (w sensie MOJA WŁASNOŚĆ) nie oznacza RÓBTA CO CHCETA! W takim rozumieniu wolność może stać się niebezpieczna dla otoczenia...
Oby historycy zajęli się historią, urbaniści - projektowaniem przestrzennym. Oczywiście, oby tylko umieli się nawzajem słuchać, rozmawiać ze sobą i dochodzić do najlepszych/profesjonalnych rozwiązań. Zgadzam się, że "agresywny kapitał" i władza (pewnie to ci, którzy czują się wolni) bardzo często w tym przeszkadzają.
Pozdrowienia,
J
DiogenesPies on 21.02.2008. 09:08
J,
Historia mniej się zmienia niż plany zagospodarowania choć jedno i drugie jest podporządkowane doraźnym korzyściom - chyba...
to ja :-)) on 26.02.2008. 20:15
Jako liberał powiem tak:
1 Architektura jest odzwierciedleniem bogactwa i dojrzałości społeczeństwa.
Jaki kraj , taka architektura. żeby mieć lepszą architekturę, trzeba sie najpierw wzbogacić. A wzbogacić sie najłatwiej i najuczciwiej ,można poprzez zniesienie barier biurokratycznych i wolny rynek.
2.Dlatego najszybszą drogą do ładu przestrzennego jest brak jakiejkolwiek kontroli nad budownictwem :-)).Zniesienie pozwoleń na budowę, norm, przepisów i innych tego typu pierdół.
3.Nie wierze,że inwestorzy są statystycznie głupsi od urzędników.
Dlatego nie wydaje mi sie ,by "uwolnienie" budownictwa pociągnęło za sobą
degradacje krajobrazu urbanistycznego.
4.Pilnował bym tylko spraw związanych z ochroną praw sąsiadów.
5.Zlikwidował bym tez nadzór budowlany, a kwestie sporne przekazał sądom.
6. :-)))
A o efektach zewnętrznych i problemie alokacji dóbr publicznych, czyli tzw. wadach rynku Pan słyszał? Ma Pan jakąś przemyślana receptę na poradzenie sobie z tymi problemami których rynek nie rozwiązuje? Radzę się zastanowić populistycznymi hasłami w stylu: żadnych regulacji, żadnych przepisów, żadnej kontroli państwa nad budownictwem. Chyba pan sobie nie zdaje sprawy do czego to by prowadziło. Rozumiem, ze wszędzie wszystko można budować: w parkach narodowych, w rezerwatach, w lasach gdzie się komu co i jak podoba?
Mariusz S. on 22.03.2008. 15:02
Na mera Londynu właśnie startuje Pan Boris Johnson. Jego poglądy na temat planowania rozwoju miasta przypominają poglądy Forumowicza "to ja :-))". Ktoś słusznie powiedział, że Pan Johnson jest idealnym kandydatem, aby wprowadzić Londyn w ... XVIII wiek. Bo do tego może doprowadził pełna liberalizacja. Czy tak trudno zrozumieć, że ani pełen liberalizm, ani pełna kontrola administracyjna nie rozwiążą podnoszonych tutaj problemów? Ile jeszcze wody musi upłynąć w coraz bardziej zanieczyszczonych rzekach na całym świecie (nota bene: wyobraźmy sobie, co by się stało, jakie skutki spowodowałyby wprowadzenie idei Pana "to ja :)" dla środowiska naturalnego), aby zrozumieć, że optymalne rozwiązanie leży "gdzieś pośrodku" continuum "liberalizm-interwencjonizm" :( ?
marekwojciechowski.com on 22.03.2008. 22:28
Słów kilka do wypowiedzi "to ja".
Zaczyna się ciekawie - "jako liberał powiem tak". I w zasadzie na tym winna się wypowiedź zakończyć. Bo wszystko co znalazło się poniżej przeczy owemu liberalizmowi. Pachnie bowiem socjalizmem limitującym "jedyne słuszne prawdy i twierdzenia" dla wąskiej grupy, kasty mędrców - architektów, którzy niczym nieskrępowani narzucają swoje widzenie świata innym. To nie jest liberalizm! To anty-liberalizm.
I warto się chyba zdecydować, czy jest się liberałem, skoro takim się definiuje, czy jednak nie, tym bardziej, że słów kilka dalej, po stwierdzeniu "jako liberał..." przytacza się tezy mocno nieliberalne.
Już małemu Jasiowi w szkole Pani tłumaczy - nie używaj słów, znaczenia, których nie rozumiesz. Słowem - sloganem "liberalizm" wycieramy sobie gęby, chcąc uchodzić za nowoczesnych, trendowych. Tymczasem brak zrozumienia tego pojęcia rodzi śmieszność.
Tak swoją drogą polecam, ku edukacji - lekturę "Mit liberalizmu" - link znajduje się tutaj: http://tiny.pl/4dmb
Wracając do specyficznie pojmowanego przez "to ja" liberalizmu -
1. Architektura jest odzwierciedleniem bogactwa i dojrzałości społeczeństwa - twierdzi on. To dosyć odważna i moim zdaniem nieuprawniona teza. Czy architekturę postrzegamy poprzez jej piękno (a wiec rzecz gustu) czy funkcjonalizm? Co będzie owym odzwierciedleniem bogactwa i dojrzałości społeczeństwa? Piękno architektury? Czy jej praktyczność, funkcjonalność?
A odnosząc się do postawionej tezy - czy architektura USA (niewątpliwie bogatego i dojrzałego społeczeństwa) jest piękniejsza od architektury np. południa Europy, Bałkanów - a więc krain zdecydowanie biedniejszych, mniej dojrzałych społecznie? Jakim kryterium to mierzyć? Liberalnym? Wszak liberalizm to wolność - a więc brak ograniczeń, niestandardowość. Istota liberalizmu wyklucza wiec jakiekolwiek porównania, bo te, jako odnoszące się do pierwotnego, archetypowego wzorca są anty-liberalne, ograniczające, unifikujące. Jeśli coś ma być liberalne nie może być porównywalne z czymkolwiek innym, bo wówczas, jako ograniczane, mierzone, ważone wg jakichś kryteriów - liberalnym być przestaje.
Chcąc traktować liberalizm " na poważnie" architektura nie jest i nie może być odzwierciedleniem bogactwa i dojrzałości. W swej istocie bowiem architektura jest pojęciem ograniczającym, narzucającym pewne normy, zasady, standardy, ład. Już sam fakt, iż architekturę tworzą architekci - jest antyliberalny. Bo ogranicza i sprowadza ją do materii, w której mają prawo poruszać się wyłącznie architekci. To poważne, anty-liberalne ograniczenie.
Jeśli liberalizm to bez architektów.Po cóż mi oni? Wszak ja sam mogę zaprojektować dom, pawilon, kościół - wg kryteriów mojego piękna i przeze mnie rozumianej funkcjonalności,prawda? Na cholerę(ops) mi architekci? Czyż nie tak winno być, biorąc pod uwagę pkt. 2 wypowiedzi "to ja" - a wiec zdanie - "Dlatego najszybszą drogą do ładu przestrzennego jest brak jakiejkolwiek kontroli nad budownictwem"?
Brak jakiejkolwiek kontroli oznaczać winien także wykluczenie twórców budownictwa - architektów. Po cóż oni? Każdy z nas, w tak pojmowanym liberalizmie może być demiurgiem.
Tylko poprzez taki, w pełni liberalny system, wykluczający jakąkolwiek kontrolę nad budownictwem i (zacytuje znów "to ja") - "zniesienie pozwoleń na budowę, norm, przepisów i innych tego typu pierdół" - osiągniemy prawdziwie liberalny raj - totalny ład przestrzenny.
Czy "to ja" dostrzega absurd swojego rozumowania???
Jeśli NIE - to niech nie używa słów, znaczenia, których nie rozumie.
Jeśli TAK - to wówczas, chcąc być liberalnym, niech porzuci zawód architekta i zatrudni się w Tesco na kasie. Wówczas dopiero, mając za nic wszelkie normy, ograniczenia, prawo - będzie w pełni mógł liberalnie projektować. I w pełni uprawniony i wiarygodny (swoim życiem i postawą) sposób, gdzieś, kiedyś w jakimś komentarzu napisać - "jako liberał powiem tak..."
Wielkanocne Alleluja!
długie komentarze, treść rozmyta jak w zapisach i procedurach planowania,bla,bla,bla a życie jest takie proste... (diogenes!)
Irek on 27.03.2009. 23:19
Ja bym machnął w kolejności najpierw 3 budynek tą kamienicę a później 4 wieżowiec :) Nic innego jakoś mi tu nie przychodzi do głowy ;)
Trzcianka on 27.03.2009. 23:21
Po przemyśleniu może jednak ten szklany numer 4 a później restaurację. Zero logiki ale w planach tak już chyba bywa...



Napisz komentarz
* = pole wymagane