Home Contact Sitemap

mojemiasto.org.pl

Ubi concordia, ibi victoria !

Partycypacja społeczna w projektowaniu jest postawa, która może zainicjować zmiany w tworzeniu i zarzadzaniu srodowiskiem życia ludzi. - Prof. H. Sanoff

HOME · Przestrzeń społeczna


Jak dobrze mieć sąsiada

Bardzo ciekawy artykuł na temat relacji dobrosąsiedzkich w Łodzi znaleziony w ubiegłorocznych archiwach Gazety Wyborczej. Tak naprawdę na poziomie relacji dobrosąsiedzkich może zacząć się każde działanie.


Łódź: Jak dobrze mieć sąsiada
Joanna Stempień, Michał Wężyk, Bogdan Bukowiecki 2007-08-07

Niektórych znamy dobrze od urodzenia, innych widzimy tylko sporadycznie i nic o nich nie wiemy. Z częścią zapraszamy się na urodziny, innych wolimy omijać z daleka.


Lidka i Zosia mieszkają przy ul. Zachodniej od około roku. Dzieli je jedno piętro. - Jak się poznałyśmy? Razem wyrzucałyśmy śmieci i jedna z nas się odezwała. Ot, taka normalna sąsiedzka rozmowa: ładna pogoda i takie tam. Tak to się zaczęło. - opowiada Lidka. - Od tego czasu zawsze, kiedy się mijałyśmy w klatce, przystawałyśmy i chwilę rozmawiałyśmy. Potem Zosia zaprosiła mnie do siebie na imprezę. Przegadałyśmy wtedy całą noc, dużo się o sobie dowiadując. A potem były już wspólne zakupy w Manufakturze czy wieczory przy lampce wina. No i siedziałyśmy razem, kiedy była ta wielka burza nad Łodzią. Obie się bałyśmy, więc we dwie było nam raźniej.

Przyznają, że nie znają zbyt wielu osób w swoim bloku. - Do grona sąsiadów przez duże "S" zaliczam w zasadzie tylko dwie osoby: Lidkę i sąsiadkę w mieszkaniu obok. - mówi Zosia. - Tylko z nimi utrzymuję kontakty. Z resztą sąsiadów jest to na zasadzie "dzień dobry". I tyle. Tylko o Lidce mogę powiedzieć, że znam ją dość dobrze. Często przebywamy ze sobą i zdążyłyśmy się już w miarę poznać. Wiemy na przykład, jakie produkty spożywcze zazwyczaj kupujemy w sklepach, często więc możemy robić sobie nawzajem zakupy.

Kontynuuj czytanie Komentarze (0) 23.01.2008. 04:13

Architektura tymczasowa jako odpowiedź na potrzeby współczesnych miast

Architektura tymczasowa jako odpowiedź na potrzeby współczesnych miast
Anna Rytter, poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Artykuł zamieszczony w serwisie www.miejsca.org

Współczesne miasta ulegają gwałtownym przemianom. Tempo życia, szybko zmieniająca się moda, pobudzane przez media, rosnące wymagania społeczeństwa, a także gwałtowny rozwój technologii sprawiają, że proponowane rozwiązania przestrzenne tracą swoją aktualność, atrakcyjność, w stosunkowo krótkim czasie po ich wprowadzeniu. W odpowiedzi na zachodzące zmiany proponuje się nowe formy przestrzenne, wielofunkcyjne i mobilne. Projekt powinien zakładać możliwość wprowadzania zmian, chociażby tak drobnych jak ustawienie ławek. Nowe rozwiązania muszą być przy tym tanie i łatwe w zastosowaniu. Jak sprostać takim oczekiwaniom? Być może poprzez formy tymczasowe, krótkotrwałe, odpowiadające potrzebom konkretnego miejsca w danej chwili.

Kontynuuj czytanie w serwisie www.miejsca.org

Komentarze (0) 09.01.2008. 21:39

Przestrzenie społeczne Łodzi, czyli słów kilka o potrzebie

Przestrzeń społeczna jest definiowana jako przestrzeń przynależna określonej grupie społecznej. W skali mikro bywa również nazywana przestrzenią sąsiedzką, czyli taką, która bezpośrednio towarzyszy miejscu zamieszkania. Występowanie przestrzeni grupowych, sąsiedzkich, społecznych jest niezbędnym warunkiem kształtowania się relacji związanych z miejscem zamieszkania. I odwrotnie: relacje międzyludzkie rozgrywające się w miejscu zamieszkania wpływają na kształt przestrzeni, w której się rozgrywają.

W Łodzi o przestrzeniach, które rzeczywiście pełnią funkcje społeczne, możemy mówić jedynie w nielicznych przypadkach. Należą do nich przestrzenie międzyblokowe niektórych osiedli – tych z okresu międzywojennego, nowszych modernistycznych i najnowszych – powstałych w ostatnim okresie. Do tej grupy zaliczyć można również podwórka łódzkich kamienic, choć tylko nieliczne. Jakie warunki muszą być spełnione aby można było powiedzieć, że przestrzeń „przynależy do określonej grupy społecznej”?

Niestety problemem większości polskich miast jest „bezpańskość” przestrzeni. Kiedy mówimy o przestrzeni sąsiedzkiej, grupowej, społecznej jest to szczególnie widoczne. Przyczyny takiego stanu rzeczy upatrywałabym w braku relacji. Nieznajomość sąsiadów, brak poczucia przynależności do grupy sąsiedzkiej skutkuje brakiem zagospodarowania najbliższego otoczenia domów mieszkalnych. W przypadku kamienic czynszowych efektem jest zaniedbanie. W przypadku wspólnot mieszkaniowych, również tych zamkniętych i strzeżonych – najczęściej efektem jest parking zajmujący całość podwórka. Pojawiające się niekiedy indywidualne inicjatywy mające na celu upiększenie otoczenia spotykają się z niezrozumieniem, brakiem akceptacji innych osób i w efekcie są niszczone – czasem nawet rozkradane.

Lektura przykładów zagranicznych sugeruje, że kluczem dla rozwiązania tego typu problemów jest wspólne działanie na rzecz miejsca, w którym mieszkamy. Różnie bywa z inicjatorami tego rodzaju projektów. Najczęściej obok władz lokalnych, samorządowych są to rozmaite stowarzyszenia i fundacje. Niekiedy ich działanie następuje z inicjatywy pojedynczych osób. W pojedynkę trudno cokolwiek zdziałać. Jednak, kiedy zbierze się kilku sąsiadów inicjatywa mająca na celu przykładowo utworzenie placu zabaw dla dzieci lub poprawę jakości przestrzeni przydomowej ma szanse nabrać rumieńców i osiągnąć planowany efekt. Jest jeszcze jeden argument za tego rodzaju rozwiązaniami: zrealizowany w ramach wspólnych działań projekt jest pilnie strzeżony przez osoby, które przyczyniły się do jego powstania. Miejsce staje się bowiem ich miejscem, zyskuje właściciela i w efekcie nie wolno go już dewastować.

Każda inicjatywa musi mieć swojego lidera – kogoś kto nie będzie ustawał w wysiłkach nad przekonaniem innych osób do swoich pomysłów. Najlepiej, kiedy pomysł jest wspólną inicjatywą kilku osób. Wtedy takie przekonywanie staje się dużo łatwiejsze. Może warto zebrać się wspólnie i pomyśleć w ramach pojedynczego budynku lub wspólnoty mieszkańców, co chcielibyśmy zmienić w najbliższym otoczeniu. Nie próbować przy tym forsować jednego pomysłu, ale podyskutować. Medium do dyskusji może stać się również Internet, wcale nie trzeba ruszać się z domu. Może warto zaprosić do dyskusji sąsiadów. Wspólne pomysły mają znacznie większe szanse realizacji. Osobom, które z tego medium nie korzystają – najczęściej starszym - trzeba o planowanych zmianach opowiedzieć, aby też mogły zabrać głos.

Tego rodzaju inicjatywy mogą być finansowane z finansów budżetu miasta za pośrednictwem Rad Osiedli. Rokrocznie organizowane są konkursy na konkretne projekty.



Komentarze (0) 05.01.2008. 15:19

<< Pierwszy < Poprzednia [3 / 3] Następna > Ostatni >>