<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?><rss version="2.0"><channel><title><![CDATA[mojemiasto.org.pl]]></title><description><![CDATA[Articles]]></description><link>http://www.mojemiasto.org.pl/</link><copyright><![CDATA[Copyright mojemiasto.org.pl]]></copyright><generator>sNews CMS</generator><item><title><![CDATA[Nasz Park - Święta Idą !!!]]></title><description><![CDATA[Już bardzo dawno nic tu nie pisałam. Ale aby tradycji stało się zadość: kolejne ogłoszenie - tym razem Bożo Narodzeniowe.    

Wieści z     Naszego Parku     c.d.    

  Witam... Patronka Samorządów zagościła w Naszym Parku.       

Najprawdziwsza, żywa i rosnąca choinka stanęła dziś rano w reprezentacyjnym miejscu w budowanym z inicjatywy sąsiadów parku na warszawskich Kabatach.     

I wiecie co było najfajniejsze przy sadzeniu? Sąsiedzi z okien okolicznych bloków instruowali nas czy stoi prosto. A że ze wszystkich 4 stron są bloki to choinka prezentuje się fantastycznie.    
Choinka, świerk srebrny, jest wyjątkowa jak cały Nasz Park. Przyjechała do nas spod samego Ołtarza Papieskiego w Starym Sączu gdzie Jan Paweł II odprawiał uroczystą mszę świętą 16 czerwca 1999 roku podczas, której ogłosił świętą bł. Kingę. Jak wiemy św. Kinga jest PATRONKĄ SAMORZĄDÓW. Ich wsparcia potrzebuje właśnie Nasz Park. 
    
W najbliższą sobotę wspólnie ubieramy naszą 5 metrową choinkę.
    
Zbieramy już od dziś:
- bombki wszelkiej maści i rozmiaru,
- lampki choinkowe, tylko BIAŁE zewnętrzne z możliwością wczepienia kolejnego zestawu na końcu (ze złączką),
- inne dekoracje wedle uznania,
(dzieci zrobią łańcuchy - ważne by nie z bibuły lecz folii ozdobnej),
Kontakt w sprawie zbiórki dekoracji: Jacek 501606208
    
Uroczyste poświęcenie przez proboszcza parafii św. Ojca Pio odbędzie się o godzinie 15:30. Chętnych do wzbogacenia tej uroczystości uprzejmie zapraszam do współpracy.

    

Choinka stanęła w precyzyjnie dobranym miejscu w oparciu o dostępne podkłady geodezyjne by nie zagrozić licznym mediom ukrytym pod placem Naszego Parku.    
W załączeniu kilka zdjęć.    


Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w tej uroczystości.    


Z pozdrowieniami,    


Jacek Powałka  
sąsiad     ]]></description><pubDate>Thu, 11 Dec 2008 17:08:45 +0000</pubDate><link>http://www.mojemiasto.org.pl/aktualnosci/nasz-park-wita-id-/</link><guid>http://www.mojemiasto.org.pl/aktualnosci/nasz-park-wita-id-/</guid></item><item><title><![CDATA[W gumiakach w obronie Naszego PARKU!]]></title><description><![CDATA[Dzisiaj o godzinie 11 w Urzędzie Dzielnicy Ursynów zbiorą się mieszkańcy warszawskich Kabat aby prosić o wymianę nawierzchni w Naszym PARKU. Dla lepszego wyjaśnienia w czym rzecz będą w obłoconych kaloszach. O staraniach na rzecz utworzenia parku na Kabatach podejmowanych przez grupę sąsiedzką z Jackiem Powałką na czele głośno było na początku tego roku.     
  
                        
 
Utworzony przez mieszkańców Park wypiękniał, sąsiedzi posadzili drzewa i krzewy, zadbali o trawę, zorganizowaliśmy śmietniki na psie odchody. Brakuje jeszcze alejki i o tę właśnie chcą prosić.    
  
                          
                                                
                                                


]]></description><pubDate>Thu, 28 Aug 2008 09:20:05 +0000</pubDate><link>http://www.mojemiasto.org.pl/aktualnosci/w-gumiakach-w-obronie-naszego-parku/</link><guid>http://www.mojemiasto.org.pl/aktualnosci/w-gumiakach-w-obronie-naszego-parku/</guid></item><item><title><![CDATA[Renesans polskiej promenady]]></title><description><![CDATA[Artykuł Agnieszki Niedek Wprost   17/18/2007 (1270)   porusza ciekawe zjawisko - mody na deptak. Cieszy że taka moda się pojawiła. Martwi, że nie wszystkie miasta są do tworzenia deptaków we właściwy sposób przygotowane. W kontekscie poniższego artykułu interesująca jest lektura dwóch innych:   o zawłaszczaniu przestrzeni publicznych przez banki   oraz o   konsekwencjach utrworzenia strefy pieszej na Piotrkowskiej w Łodzi        

  Każda polska miejscowość chce mieć swój deptak       
Jaki jest najprostszy sposób na rewitalizację miasta? Przekształcić ulicę w promenadę. Deptaki chą mieć nawet tak niewielkie miejscowości, jak Wyszków czy Pcim Dolny, bo promenady to maszynki do robienia pieniędzy - z handlu i turystyki.      


  Deptak za deptakiem       
Pod koniec 2006 r. nowy deptak dostali płocczanie. Władze miasta wyłączyły z ruchu ul. Tumską. Zmieniło się niemal wszystko: infrastruktura podziemna, nawierzchnia i rośliny. Wybudowano też cztery fontanny. Od sześciu lat trwa przekształcanie w promenadę reprezentacyjnej ulicy Kielc - Sienkiewicza. W 2005 r. otrzymała nawet tytuł najładniej oświetlonej ulicy w Polsce. Wojciech Lubawski, prezydent Kielc, idzie za ciosem. Planuje wprowadzenie "uspokojonego" ruchu (tylko taksówki i autobusy) w centrum oraz doinwestowanie kieleckiego deptaka, przy którym powstaną nowe hotele i restauracje. W 2012 r. promenady doczeka się Częstochowa - dzięki przekształceniu alei Najświętszej Marii Panny. Miasto chce na dłużej zatrzymywać pielgrzymów. Władze Białegostoku już w kwietniu 2007 r. zaczęły przebudowę placu Miejskiego. Dzięki temu będzie można zmienić w deptak ul. Lipową. Najmocniej na deptaki stawia Wrocław. Stolica Dolnego Śląska zafundowała sobie w ciągu ostatnich dwóch lat aż trzy deptaki, a za cztery lata w deptaki zamieni się większość ulic przy Starówce.     

  Promenada sukcesu       
Promenady są wizytówkami zachodnich metropolii - jak Pola Elizejskie w Paryżu czy Las Ramblas w Barcelonie. Z polskich wystarczy wspomnieć zakopiańskie Krupówki czy sopocki Monciak. Wszędzie na świecie deptaki zarabiają. W Kopenhadze w 1962 r. zamknięto dla samochodów ul. Stroget i sklepy odnotowały wzrost sprzedaży nawet o 40 proc. W Polsce na deptakomanii zarobili handlowcy z warszawskiego Nowego Światu. Kiedy w weekendy ulica staje się deptakiem, zyski ze sprzedaży rosną dwukrotnie. Przebudowa ul. Piotrkowskiej w Łodzi sprawiła, że do miasta chętniej przyjeżdżają turyści. Ale mieszkańcom zależy też na relaksie. Aż 75 proc. Europejczyków życzy sobie, by centra miast były dla pieszych, a nie dla aut - wynika z badań Eurobarometru. Kiedy w marcu w Rzeszowie władze miasta zezwoliły na przejazd samochodów przez deptaki, mieszkańcy rozpoczęli protest i wkrótce urzędnicy zostali zmuszeni do wycofania się z tej decyzji.     
Aby pospacerować w centrum miasta, nie wystarczy kawałek ulicy wyłączonej z ruchu. - Promenada potrzebuje atrakcji: różnorodnych usług, interesującej architektury, muzyków ulicznych - mówi prof. Barbara Bartkowicz, dyrektor Instytutu Projektowania Miast i Regionów Politechniki Krakowskiej. Jej zdaniem, w Polsce za atrakcyjne dla spacerowiczów można uznać ul. Floriańską w Krakowie oraz deptaki we Wrocławiu. Za deptak, na którym winni się wzorować nasi urbaniści, można uznać Las Ramblas w Barcelonie. Las Ramblas ma bowiem wszystko, czego potrzeba promenadzie. Są tam muzea, restauracje i sklepy. Turysta przechadzający się tą ulicą co kilka metrów natyka się na muzyków, mimów, portrecistów czy karykaturzystów.     

Dlaczego w Polsce deptaki powstają dopiero teraz? W końcu ich europejski pionier - Jan Gehl, duński urbanista, już w latach 60. przekonywał, że najlepszym sposobem ożywienia centrów miast jest zamknięcie ich dla samochodów. Na Zachodzie posłuchano go od razu. We francuskich miastach już 30 lat temu poszerzano chodniki. My robimy to teraz, choćby z tego powodu, że dopiero obecnie po polskich drogach jeździ tyle samochodów, ile na Zachodzie jeździło kilkadziesiąt lat temu. Deptaki są więc znakiem czasów. - Każda epoka ma swoje odkrycia urbanistyczne. W XIX wieku w Paryżu zaczęły powstawać parki, bo prawie w ogóle nie było tam już zieleni. W Polsce na tej samej zasadzie deptaki okazały się potrzebne dopiero teraz - podkreśla prof. Bartkowicz.

     ]]></description><pubDate>Fri, 22 Aug 2008 12:25:47 +0000</pubDate><link>http://www.mojemiasto.org.pl/przestrzen-spoleczna/renesans-polskiej-promenady/</link><guid>http://www.mojemiasto.org.pl/przestrzen-spoleczna/renesans-polskiej-promenady/</guid></item><item><title><![CDATA[Centra Inicjatyw Społecznych na Śląsku]]></title><description><![CDATA[Artykuł Tomasza Malewskiego     Zastrzyk w najbiedniejsze śląskie dzielnice     pochodzi z lokalnego dodatku Gazety Wyborczej z 13 sierpnia b.r. Ciekawe jakie będą efekty podjętych działań.       

  Lipiny czy Szombierki to osławione dzielnice, gdzie problemów społecznych jest bez liku. Wkrótce sytuacja może się poprawić, a zalążkiem zmian powinny być powstające Centra Inicjatyw Społecznych.          

W zeszłym roku cztery śląskie miasta zostały zgłoszone do europejskiego programu Urbact, który zajmuje się rewitalizacją najbardziej zdegradowanych obszarów miejskich. - Wybraliśmy po jednej dzielnicy z Bytomia, Rudy Śląskiej i Chorzowa oraz dwie ze Świętochłowic. Stawialiśmy na miasta sąsiadujące ze sobą i raczej nie tak bogate jak Katowice czy Gliwice, które są w stanie same sobie pomóc. Te dzielnice łączy największa koncentracja problemów społecznych w regionie. Obok patologii często jest też tam smutny, księżycowy krajobraz po zamkniętych zakładach przemysłowych. Niestety, miasta nie mają praktycznie żadnych wizji, jak te miejsca naprawić - mówi dr Ferdynand Morski, dyrektor Śląskiego Związku Gmin i Powiatów.    

Program Urbact to przede wszystkim wsparcie eksperckie zachodnich specjalistów, którzy z podobnymi problemami mieli już do czynienia 20 lat temu w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Tam także zamykano wtedy duże zakłady przemysłowe, co powodowało wzrost bezrobocia i zubożenie całych dzielnic.     

Na przełomie maja i czerwca zeszłego roku do Szombierek, Orzegowa, Chorzowa II oraz świętochłowickich Lipin i Chropaczowa zjechali unijni eksperci. Rozmawiali z przedstawicielami władz, oglądali zaniedbane familoki, spotkali się z mieszkańcami, z których wielu dotkniętych jest trwałym bezrobociem.    

- Efektem tych działań jest raport, który posłuży miastom do opracowania wspólnego projektu. To będzie rodzaj laboratorium miejskiego. Pierwszym widocznym działaniem będzie utworzenie lokalnych centrów inicjatyw dla mieszkańców. Mają zadziałać jak zastrzyki dobrej energii w zdegradowane społeczności - tłumaczy dr Morski.    

W każdym mieście powstanie Centrum Inicjatyw Społecznych, które Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego dofinansował kwotą 1,7 miliona euro. Na każde miasto przypadło więc około 1,4 miliona złotych. Wkrótce w każdej z dzielnic ruszą roboty budowlane.    

W Rudzie Śląskiej projekt takiego centrum jest już prawie gotów. W planach jest adaptacja dawnych magazynów RSS Społem przy ulicy Bytomskiej w Orzegowie. - Powstanie obiekt wielofunkcyjny, w którym znajdą się pomieszczenia edukacyjne na szkolenia dla mieszkańców, także takie, które pomogą im w znalezieniu pracy. Będzie też świetlica środowiskowa, sala na wystawy prac mieszkańców, ale i występy zespołu Romów, bo w dzielnicy żyje ich duża społeczność - mówi Tomasz Rzeżucha z rudzkiego magistratu.    

W Chorzowie miasto na Centrum Inicjatyw wybrało niedokończony budynek parafialny przy kościele św. Barbary. Został wydzierżawiony na 20 lat. W odnowionym budynku powstanie punkt porad obywatelskich. Powstaną też salki lekcyjne dla kursów zawodowych oraz spotkań hobbystycznych. - W budynku będzie również działał dzienny dom pobytu dla osób starszych, dotkniętych wykluczeniem społecznym bądź dyskryminacją ze względu na wiek, stan zdrowia, otwarty także dla chorych dotkniętych chorobą Alzheimera - mówi Tomasz Piechniczek z chorzowskiego urzędu.     

Podobne centra są w fazie opracowywania dla Bytomia i Świętochłowic. W Lipinach szykowany jest zabytkowy budynek przy Sądowej. Wszystkie centra mają być otwarte dla lokalnych społeczności najpóźniej do połowy 2010 roku.
     ]]></description><pubDate>Fri, 22 Aug 2008 12:10:01 +0000</pubDate><link>http://www.mojemiasto.org.pl/programy-unijne/centra-inicjatyw-spolecznych-na-slasku/</link><guid>http://www.mojemiasto.org.pl/programy-unijne/centra-inicjatyw-spolecznych-na-slasku/</guid></item><item><title><![CDATA[Władze publiczne winne złego stanu polskiej przestrzeni]]></title><description><![CDATA[Poniżej publikujemy zamieszczony w Rzeczypospolitej (17 lipiec 2008) artykuł dr Adama Kowalewskiego - przewodniczącego Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej na temat stanu polskiej przestrzeni oraz diagnozy jego przyczyn.       

    Za zły stan polskiej przestrzeni odpowiadają władze publiczne    
    
  Brakuje świadomości, że reforma jest konieczna, aby polskie miasta i metropolie dorównały europejskim, mogły konkurować na rynku globalnym, aby przyciągały inwestorów, były efektywne gospodarczo oraz przyjazne dla swoich mieszkańców  .    

Adam Kowalewski, architekt, dr nauk ekonomicznych, przewodniczący Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, prezes Rady Nadzorczej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej:      

Przed rokiem, z okazji kolejnej edycji rankingu &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, pisałem o konieczności reformy gospodarki przestrzennej. Niestety, racjonalne gospodarowanie przestrzenią wciąż nie jest zjawiskiem powszechnym, lecz cechą najlepiej zarządzanych gmin.    

Każdy, kto dojeżdża do pracy z terenów podmiejskich, kto stara się o pozwolenie na budowę, dla kogo estetyka przestrzeni czy dostęp do usług i spacer w parku mają znaczenie, odczuwa narastający chaos przestrzenny wielu miast.    

Proces inwestowania jest zbiurokratyzowany, problemy funkcjonalne w wielu aglomeracjach narastają, a progi inwestycyjne są dla uczciwych inwestorów trudne do pokonania.    

W miejscowych planach zagospodarowania wskazano tereny mieszkaniowe dla 9 mln mieszkańców; w studiach uwarunkowań gmin zapas terenów już w 2005 r. był prawie dwukrotnie większy, a równocześnie słyszy się narzekania, że brak planów hamuje budownictwo mieszkaniowe.    

Zgodnie z konstytucją główną odpowiedzialność za przestrzenny ład miast i gmin ponoszą samorządy lokalne. Tymczasem ostatnie badania wykazały, że połowa pozwoleń na budowę w gminach została wydana w trybie decyzji administracyjnej na obszarach pozbawionych planów zagospodarowania przestrzennego. Ten tryb działania, będący w krajach cywilizowanych wyjątkiem, w Polsce stał się regułą i jest powodem niesłychanie szkodliwej, niekontrolowanej urbanizacji.    


  Jaka urbanizacja      

Obecny stan to w dużym stopniu skutek naszej historii i zasady, w wielu dziedzinach słusznej, że wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone. W konsekwencji wciąż prawo użytkowania nieruchomości jest praktycznie nieograniczone, a kontrola publiczna w tej sferze słaba i nieskuteczna. W krajach rozwiniętych użytkowanie i zagospodarowanie przestrzeni podlega z zasady kontroli publicznej, bowiem jakość przestrzennej organizacji życia determinuje postęp cywilizacyjny, ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju gospodarczego, chroni prawa właściciela i decyduje o warunkach życia.Skutki niekontrolowanej urbanizacji są znane: pogarsza ona funkcjonowanie miast i warunki życia mieszkańców oraz obniża społeczną i ekonomiczną wartość przestrzeni w wyniku degradacji terenów zurbanizowanych. Brak planów zwiększa ryzyko inwestycyjne i obniża standard usług. Ochrona interesu publicznego jest nieskuteczna, nawet jego rozumienie ułomne, powinien on bowiem obejmować również takie wartości, jak standard życia w miastach czy społeczne cechy zagospodarowania przestrzeni; interes publiczny to również zapewnienie właściwego poziomu usług, dostępu do funkcji kultury i troska o klimat miasta.    


  Obligatoryjne planowanie      

Dlaczego nie potrafimy uporządkować spraw gospodarki przestrzennej? Czy wina zaniechania jest jedynie skutkiem ignorancji rządzących i obojętności społecznej? Nie tylko, gdyż racjonalna polityka przestrzenna jest zadaniem trudnym i skomplikowanym. Przede wszystkim przestrzeń jest dobrem skończonym i tam, gdzie jest intensywnie użytkowana, należy do dóbr deficytowych. Równocześnie lista jej użytkowników jest długa. Są to obywatele, właściciele i przedsiębiorcy, grupy społeczne lub lokalne społeczności, koncerny międzynarodowe i państwa.    

Użytkownicy, wykorzystując przestrzeń dla własnych potrzeb, muszą wywoływać konflikty, gdyż ich interesy są często kolizyjne. Równocześnie dwoisty charakter przestrzeni jako przedmiotu osobistej czy grupowej własności i jako dobra wspólnego powoduje, że prawo własności i mechanizmy rynkowe nie są dobrymi regulatorami sposobu użytkowania terenów i rozwiązywania nieuchronnych konfliktów. Dlatego od początków istnienia miast kontrola władania i użytkowania terenów oraz rozstrzyganie konfliktów przestrzennych jest niezbywalnym zadaniem władzy publicznej, a uporządkowany pod względem prawnym i instytucjonalnym system gospodarki przestrzennej jest konieczny; tylko on może zapewnić ochronę praw obywateli oraz dobro i rozwój państwa. Dlatego tak ważny dla racjonalnej gospodarki jest nowoczesny system planowania, monitorowania i kontroli procesów przestrzennych.    

W Polsce przede wszystkim konieczne jest wdrożenie zasady obligatoryjnego planowania dla wszystkich szczebli zarządzania: krajowego, regionalnego, obejmującego województwo, jego obszary funkcjonalne i metropolitalne, oraz lokalnego, miejscowego, obejmującego zurbanizowane lub przewidziane do urbanizacji tereny gminy. Konieczne jest szybkie doprowadzenie do stanu, w którym procesy urbanizacyjne odbywają się zgodnie z polityką przestrzenną państwa, dziś nieistniejącą, zgodnie z planami województw i wyłącznie na terenach objętych planami miejscowymi lub innymi gminnymi regulacjami prawa miejscowego. Zakres ekspansji zabudowy powinien podlegać szczególnej kontroli i wynikać z realistycznie ocenionych oraz udokumentowanych potrzeb.    


  Z udziałem władz      

Problemy te nie są w Polsce doceniane. Systemowa reforma gospodarki przestrzennej będzie zadaniem trudnym. Wszelkie poszerzanie kontroli publicznej to proces politycznie kontrowersyjny. Równocześnie różne grupy nacisku i szara strefa gospodarki terenami nie sprzyjają reformie. Zbudowanie nowoczesnego systemu gospodarowania przestrzenią, zbliżonego poziomem do istniejącego w innych krajach Unii, wymaga kilku lat pracy, trudnych negocjacji i kompromisów.    

Dlatego obok działań systemowych podejmowane są różne akcje w rodzaju: 100 ustaw w 100 dni. W odniesieniu do sfery gospodarki przestrzennej są to działania nonsensowne. Mądre gospodarowanie przestrzenią wymaga sprawnie działających instytucji publicznych, uporządkowanego systemu prawnego oraz zaangażowania odpowiednich środków publicznych.Tymczasem polskie elity polityczne prześcigają się w licytacji pod hasłem &#8222;tanie państwo&#8221;. Niekiedy lansuje się też pogląd, że gospodarowanie przestrzenią to wyłącznie domena samorządów. Jest to nieporozumienie, bowiem bez aktywnego udziału wszystkich władz publicznych, również centralnych, bez planowania krajowego, mądrej polityki regionalnej, dobrych systemów statystycznych i odpowiednich nakładów finansowych racjonalna gospodarka przestrzenna na szczeblu lokalnym nie jest możliwa.Doszliśmy do stanu, w którym nawet dyskusje o potrzebie koordynacji przestrzennego rozwoju i udziału władz państwa w regulowaniu procesów przestrzennych wywołują protesty i są traktowane jako zamach na samorządność gmin. Tymczasem państwa o wielowiekowych tradycjach samorządności lokalnej od lat doskonalą krajowe oraz regionalne instrumenty i instytucje polityki przestrzennej. Nie wyciągamy również wniosków z polityki unijnej. Unia Europejska w licznych dokumentach zaleca troskę o miasta, a rząd, likwidując Ministerstwo Budownictwa oraz departamenty odpowiedzialne za sprawy miast, udowodnił, że problemów miasta nie rozumie i nie szanuje.    


  Kontrola publiczna      

Największą przeszkodą w przeprowadzeniu zmian jest niedocenianie konsekwencji obecnego stanu gospodarki przestrzennej. Brakuje świadomości, że reforma jest konieczna, aby polskie miasta dorównały europejskim, mogły konkurować na rynku globalnym, aby przyciągały inwestorów, były efektywne gospodarczo oraz przyjazne dla mieszkańców.Głównym warunkiem przełamania kryzysu gospodarki przestrzennej jest polityczna wola rządzących, by ustanowić kontrolę publiczną nad procesami przestrzennymi. Było to polską rzeczywistością od początków II RP, a rządy III RP to zaniedbały. Bez zrozumienia, że władze publiczne mają obowiązek troszczyć się o społeczny i gospodarczy ład przestrzeni oraz że mają prawo decydować o sposobie jej użytkowania, próby reform się nie powiodą.
    ]]></description><pubDate>Sat, 02 Aug 2008 11:52:35 +0000</pubDate><link>http://www.mojemiasto.org.pl/zagadnienia-prawne/wadze-publiczne-winne-zlego-stanu-polskiej-przestrzeni/</link><guid>http://www.mojemiasto.org.pl/zagadnienia-prawne/wadze-publiczne-winne-zlego-stanu-polskiej-przestrzeni/</guid></item></channel></rss>
