Partycypacja społeczna w projektowaniu jest postawa, która może zainicjować zmiany w tworzeniu i zarzadzaniu srodowiskiem życia ludzi. - Prof. H. Sanoff
HOME · Zagadnienia prawne
Władze publiczne winne złego stanu polskiej przestrzeni
Poniżej publikujemy zamieszczony w Rzeczypospolitej (17 lipiec 2008) artykuł dr Adama Kowalewskiego - przewodniczącego Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej na temat stanu polskiej przestrzeni oraz diagnozy jego przyczyn.
Za zły stan polskiej przestrzeni odpowiadają władze publiczne
Brakuje świadomości, że reforma jest konieczna, aby polskie miasta i metropolie dorównały europejskim, mogły konkurować na rynku globalnym, aby przyciągały inwestorów, były efektywne gospodarczo oraz przyjazne dla swoich mieszkańców.
Adam Kowalewski, architekt, dr nauk ekonomicznych, przewodniczący Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, prezes Rady Nadzorczej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej:
Przed rokiem, z okazji kolejnej edycji rankingu „Rzeczpospolitej”, pisałem o konieczności reformy gospodarki przestrzennej. Niestety, racjonalne gospodarowanie przestrzenią wciąż nie jest zjawiskiem powszechnym, lecz cechą najlepiej zarządzanych gmin.
Każdy, kto dojeżdża do pracy z terenów podmiejskich, kto stara się o pozwolenie na budowę, dla kogo estetyka przestrzeni czy dostęp do usług i spacer w parku mają znaczenie, odczuwa narastający chaos przestrzenny wielu miast.
Proces inwestowania jest zbiurokratyzowany, problemy funkcjonalne w wielu aglomeracjach narastają, a progi inwestycyjne są dla uczciwych inwestorów trudne do pokonania.
W miejscowych planach zagospodarowania wskazano tereny mieszkaniowe dla 9 mln mieszkańców; w studiach uwarunkowań gmin zapas terenów już w 2005 r. był prawie dwukrotnie większy, a równocześnie słyszy się narzekania, że brak planów hamuje budownictwo mieszkaniowe.
Zgodnie z konstytucją główną odpowiedzialność za przestrzenny ład miast i gmin ponoszą samorządy lokalne. Tymczasem ostatnie badania wykazały, że połowa pozwoleń na budowę w gminach została wydana w trybie decyzji administracyjnej na obszarach pozbawionych planów zagospodarowania przestrzennego. Ten tryb działania, będący w krajach cywilizowanych wyjątkiem, w Polsce stał się regułą i jest powodem niesłychanie szkodliwej, niekontrolowanej urbanizacji.
Jaka urbanizacja
Obecny stan to w dużym stopniu skutek naszej historii i zasady, w wielu dziedzinach słusznej, że wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone. W konsekwencji wciąż prawo użytkowania nieruchomości jest praktycznie nieograniczone, a kontrola publiczna w tej sferze słaba i nieskuteczna. W krajach rozwiniętych użytkowanie i zagospodarowanie przestrzeni podlega z zasady kontroli publicznej, bowiem jakość przestrzennej organizacji życia determinuje postęp cywilizacyjny, ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju gospodarczego, chroni prawa właściciela i decyduje o warunkach życia.Skutki niekontrolowanej urbanizacji są znane: pogarsza ona funkcjonowanie miast i warunki życia mieszkańców oraz obniża społeczną i ekonomiczną wartość przestrzeni w wyniku degradacji terenów zurbanizowanych. Brak planów zwiększa ryzyko inwestycyjne i obniża standard usług. Ochrona interesu publicznego jest nieskuteczna, nawet jego rozumienie ułomne, powinien on bowiem obejmować również takie wartości, jak standard życia w miastach czy społeczne cechy zagospodarowania przestrzeni; interes publiczny to również zapewnienie właściwego poziomu usług, dostępu do funkcji kultury i troska o klimat miasta.
Obligatoryjne planowanie
Dlaczego nie potrafimy uporządkować spraw gospodarki przestrzennej? Czy wina zaniechania jest jedynie skutkiem ignorancji rządzących i obojętności społecznej? Nie tylko, gdyż racjonalna polityka przestrzenna jest zadaniem trudnym i skomplikowanym. Przede wszystkim przestrzeń jest dobrem skończonym i tam, gdzie jest intensywnie użytkowana, należy do dóbr deficytowych. Równocześnie lista jej użytkowników jest długa. Są to obywatele, właściciele i przedsiębiorcy, grupy społeczne lub lokalne społeczności, koncerny międzynarodowe i państwa.
Użytkownicy, wykorzystując przestrzeń dla własnych potrzeb, muszą wywoływać konflikty, gdyż ich interesy są często kolizyjne. Równocześnie dwoisty charakter przestrzeni jako przedmiotu osobistej czy grupowej własności i jako dobra wspólnego powoduje, że prawo własności i mechanizmy rynkowe nie są dobrymi regulatorami sposobu użytkowania terenów i rozwiązywania nieuchronnych konfliktów. Dlatego od początków istnienia miast kontrola władania i użytkowania terenów oraz rozstrzyganie konfliktów przestrzennych jest niezbywalnym zadaniem władzy publicznej, a uporządkowany pod względem prawnym i instytucjonalnym system gospodarki przestrzennej jest konieczny; tylko on może zapewnić ochronę praw obywateli oraz dobro i rozwój państwa. Dlatego tak ważny dla racjonalnej gospodarki jest nowoczesny system planowania, monitorowania i kontroli procesów przestrzennych.
W Polsce przede wszystkim konieczne jest wdrożenie zasady obligatoryjnego planowania dla wszystkich szczebli zarządzania: krajowego, regionalnego, obejmującego województwo, jego obszary funkcjonalne i metropolitalne, oraz lokalnego, miejscowego, obejmującego zurbanizowane lub przewidziane do urbanizacji tereny gminy. Konieczne jest szybkie doprowadzenie do stanu, w którym procesy urbanizacyjne odbywają się zgodnie z polityką przestrzenną państwa, dziś nieistniejącą, zgodnie z planami województw i wyłącznie na terenach objętych planami miejscowymi lub innymi gminnymi regulacjami prawa miejscowego. Zakres ekspansji zabudowy powinien podlegać szczególnej kontroli i wynikać z realistycznie ocenionych oraz udokumentowanych potrzeb.
Z udziałem władz
Problemy te nie są w Polsce doceniane. Systemowa reforma gospodarki przestrzennej będzie zadaniem trudnym. Wszelkie poszerzanie kontroli publicznej to proces politycznie kontrowersyjny. Równocześnie różne grupy nacisku i szara strefa gospodarki terenami nie sprzyjają reformie. Zbudowanie nowoczesnego systemu gospodarowania przestrzenią, zbliżonego poziomem do istniejącego w innych krajach Unii, wymaga kilku lat pracy, trudnych negocjacji i kompromisów.
Dlatego obok działań systemowych podejmowane są różne akcje w rodzaju: 100 ustaw w 100 dni. W odniesieniu do sfery gospodarki przestrzennej są to działania nonsensowne. Mądre gospodarowanie przestrzenią wymaga sprawnie działających instytucji publicznych, uporządkowanego systemu prawnego oraz zaangażowania odpowiednich środków publicznych.Tymczasem polskie elity polityczne prześcigają się w licytacji pod hasłem „tanie państwo”. Niekiedy lansuje się też pogląd, że gospodarowanie przestrzenią to wyłącznie domena samorządów. Jest to nieporozumienie, bowiem bez aktywnego udziału wszystkich władz publicznych, również centralnych, bez planowania krajowego, mądrej polityki regionalnej, dobrych systemów statystycznych i odpowiednich nakładów finansowych racjonalna gospodarka przestrzenna na szczeblu lokalnym nie jest możliwa.Doszliśmy do stanu, w którym nawet dyskusje o potrzebie koordynacji przestrzennego rozwoju i udziału władz państwa w regulowaniu procesów przestrzennych wywołują protesty i są traktowane jako zamach na samorządność gmin. Tymczasem państwa o wielowiekowych tradycjach samorządności lokalnej od lat doskonalą krajowe oraz regionalne instrumenty i instytucje polityki przestrzennej. Nie wyciągamy również wniosków z polityki unijnej. Unia Europejska w licznych dokumentach zaleca troskę o miasta, a rząd, likwidując Ministerstwo Budownictwa oraz departamenty odpowiedzialne za sprawy miast, udowodnił, że problemów miasta nie rozumie i nie szanuje.
Kontrola publiczna
Największą przeszkodą w przeprowadzeniu zmian jest niedocenianie konsekwencji obecnego stanu gospodarki przestrzennej. Brakuje świadomości, że reforma jest konieczna, aby polskie miasta dorównały europejskim, mogły konkurować na rynku globalnym, aby przyciągały inwestorów, były efektywne gospodarczo oraz przyjazne dla mieszkańców.Głównym warunkiem przełamania kryzysu gospodarki przestrzennej jest polityczna wola rządzących, by ustanowić kontrolę publiczną nad procesami przestrzennymi. Było to polską rzeczywistością od początków II RP, a rządy III RP to zaniedbały. Bez zrozumienia, że władze publiczne mają obowiązek troszczyć się o społeczny i gospodarczy ład przestrzeni oraz że mają prawo decydować o sposobie jej użytkowania, próby reform się nie powiodą.
Komentarze (0) 02.08.2008. 11:52
Czy będzie prawo szlaku na prywatnych gruntach
Ireneusz Walencik 24-05-2008
www.rp.pl
Krakowscy adwokaci proponują, by umożliwić gminom tworzenie na prywatnych terenach o dużych walorach turystycznych szlaków i ścieżek rowerowych.
Prawo szlaku turystyczno-sportowego – to nazwa nowej instytucji zaproponowanej przez Janusza Długopolskiego i Małgorzatę Kulig-Juźwiak. Autorzy zmian, które mogłyby zostać wprowadzone m.in. do kodeksu cywilnego, uważają, że umożliwi ona bezkonfliktowe uprawianie sportów terenowych oraz turystyki, bo to czasem oznacza konieczność poruszania się po cudzym terenie. Zastrzegają przy tym, że ich projekt dotyczy jedynie tych miejsc, które ze względu na położenie, ukształtowanie, walory widokowe czy przyrodnicze mają unikalny charakter. To właśnie ma uzasadniać możliwość korzystania z nich nie tylko przez właściciela, lecz także przez inne osoby.
Kontynuuj czytanie Komentarze (1) 04.06.2008. 04:23
Ostał wam się ino spadzisty dach
Artykuł pochodzi z serwisu
www.rp.pl
Paweł Jasica 10-03-2008
Deweloperzy szturmują miasto. Brak planów i pogarda dla architektonicznej tradycji powoduje chaos budowlany i przestrzenny. Ale interesy kwitną.

– Posłowie, którzy kiedyś przegłosowali unieważnienie planów, które istniały, nie wiem, przed kim powinni odpowiedzieć. Przed historią? – zastanawia się Krzysztof Trebunia-Tutka, znany zakopiański muzyk i architekt.
Parlamentarzyści przyjęli nową ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym w marcu 2003 r. W akcie zamontowali prawdziwą bombę: plany zagospodarowania przestrzennego uchwalone przed 1995 r. z początkiem 2004 r. straciły ważność.
Kolorowe plamy
Były to tzw. stare plany, które obejmowały całe miasta czy gminy. Tzw. nowe plany, miejscowe, są sporządzane dla niewielkich obszarów, np. dzielnic. W rezultacie na początku 2004 r. większość powierzchni kraju została bez jakichkolwiek zapisów – w dużych miastach odsetek terenów objętych planami wynosił kilka procent, a w Zakopanem ułamek procentu!Stare plany były krytykowane za nieprecyzyjność. Operowały kategorią funkcji terenu (mieszkaniowa, usługowa, przemysłowa). W rezultacie na planie zabudowy miasta rysowano różnokolorowe plamy. W ich obrębie zapisane były ograniczenia zabudowy, ochrona terenów zielonych oraz zabytków.
Kontynuuj czytanie Komentarze (2) 21.03.2008. 17:44
Poniższy tekst - jest to fragment artykułu publikowanego w Urbaniście Nr 2/2008 - pokazuje jak szczegółowe mogą i ,w uzasadnionych przypadkach jak ten dotyczący zabytkowej dzielnicy Białegostoku, powinny być ustalenia planów miejscowych dla zabytkowych obszarów miast.
Autorzy artykułu oraz planu: Jerzy Tokajuk,Małgorzata Orzechowska, Zbigniew Baum
Źródło:
Urbanista Nr2/2008
Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego
części osiedla Bojary
Pod koniec 2005 roku przystąpiono do prac nad planem
zagospodarowania przestrzennego dla tej części miasta. Plan objął
znaczną część osiedla Bojary o powierzchni ok. 97 ha, z czego
zaledwie ok. 16,5 ha stanowi zachowana historyczna część osiedla,
tzw. „serce Bojar”.
Punktem wyjścia dla prac planistycznych była próba odpowiedzi
na pytanie o to co stanowi prawdziwą wartość Bojar i co
należy chronić. Zachowana zabudowa dzielnicy, pochodząca
w wiekszości z początku XX w., głównie drewniana, jest mocno
zdegradowana. Trudno w jej przypadku mówić o wartościach
stricte zabytkowych. Poza zabudową ulicy Warszawskiej, wyjątek
stanowi kilka domów z ulicy Staszica, Sobieskiego i Złotej
oraz pojedyncze budynki z ulic Słonimskiej i Poprzecznej. Jednak
w połączeniu z zielenią, układem ulic, wielkością parceli i sposobem
ich zagospodarowania, zabudowa ta tworzy specyficzny
klimat, który we fragmentach wciąż jeszcze jest czytelny i wart
zachowania. Wartością Bojar jest ich historia, zachowane do dziś
świadectwo rozwoju i przeobrażeń zachodzących w ich układzie
przestrzennym. Tę właśnie część historycznych, drewnianych Bojar
uznano za najcenniejszą i wskazano do ochrony pod względem
konserwatorskim. Granice tego obszaru pokrywają się w dużym
stopniu z obszarem wpisanym do rejestru zabytków.
Kontynuuj czytanie Komentarze (0) 15.03.2008. 09:45