Kategorie
- HOME
- eFELIETON (3)
- Aktualności (11)
- Prawny FAQ (12)
- Zagadnienia prawne (18)
- Przestrzeń społeczna (11)
- Działania mieszkańców (17)
- Wydarzenia w przestrzeni miejskiej (2)
- Edukacja przestrzenna (10)
- Założenia projektu (11)
- Programy unijne (5)
- LODZIANA (11)
- FOTO (3)
- Articles in English (4)
Nowe Artykuły:
Nowe Komentarze:
- Jakub Zielina (Nie ściemnia...)
- Trzcianka (Po przemyśleniu...)
- Irek (Ja bym machnął w kole...)
- bolas (http://fotobolas.blo...)
- czas na dalsze pozytywne zm...
Materiały edukacyjne
Nowe możliwości udziału mieszkańców miasta w planowaniu przestrzennym jako wynik wykorzystania współczesnych technik komputerowych Materiały do ćwiczeń z przedmiotu Projektowanie Urbanistyczne III Materiały konkursu w ramach zajęć PKU I sem. Blog wykładowy przedmiotu Partycypacja społeczna w planowaniu przestrzennym, GP USMIIPartycypacja społeczna w projektowaniu jest postawa, która może zainicjować zmiany w tworzeniu i zarzadzaniu srodowiskiem życia ludzi. - Prof. H. Sanoff
HOME · Zagadnienia prawne · Ostał wam się ino spadzisty dach
Ostał wam się ino spadzisty dach
Ostał wam się ino spadzisty dach Artykuł pochodzi z serwisu www.rp.pl Paweł Jasica 10-03-2008
– Posłowie, którzy kiedyś przegłosowali unieważnienie planów, które istniały, nie wiem, przed kim powinni odpowiedzieć. Przed historią? – zastanawia się Krzysztof Trebunia-Tutka, znany zakopiański muzyk i architekt.
Parlamentarzyści przyjęli nową ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym w marcu 2003 r. W akcie zamontowali prawdziwą bombę: plany zagospodarowania przestrzennego uchwalone przed 1995 r. z początkiem 2004 r. straciły ważność.
Kolorowe plamy
Były to tzw. stare plany, które obejmowały całe miasta czy gminy. Tzw. nowe plany, miejscowe, są sporządzane dla niewielkich obszarów, np. dzielnic. W rezultacie na początku 2004 r. większość powierzchni kraju została bez jakichkolwiek zapisów – w dużych miastach odsetek terenów objętych planami wynosił kilka procent, a w Zakopanem ułamek procentu!Stare plany były krytykowane za nieprecyzyjność. Operowały kategorią funkcji terenu (mieszkaniowa, usługowa, przemysłowa). W rezultacie na planie zabudowy miasta rysowano różnokolorowe plamy. W ich obrębie zapisane były ograniczenia zabudowy, ochrona terenów zielonych oraz zabytków.
Ale plan planowi nierówny. Zakopane, Kościelisko i Poronin miały bardzo nowatorski plan (jak na polskie warunki) opracowany przez prof. Andrzeja Skoczka. Zawierał szczegółowe wytyczne co do formy architektonicznej budynków: proporcje bryły, wysokość do okapu i kalenicy dachu, kąt jego nachylenia. – Te zapisy pomagały mi w rozmowach z inwestorami. Po kilku latach było widać, jak dobrze ten plan działa – ocenia Krzysztof Trebunia-Tutka.
Mądrze w Szwajcarii
Tego typu szczegółowe regulacje znakomicie sprawdzają się np. w Szwajcarii. Obowiązują tam wzorniki. Są to zbiory zaleceń, które określają: proporcje pomiędzy elementami budynku (parter, piętro, dach), plan, formy dachu, wykrój okien, elementy przybudowane (schody, garaże, altanki, śmietniki), usytuowanie względem ulicy lub drogi uzależnione od tradycji historycznej (układ kalenicowy – wzdłuż ulicy, szczytowy – w głąb działki), a także detale architektoniczne.
Każdy kanton ma tzw. wzornik ogólny, osadzony w miejscowej tradycji, a każda gmina – wzornik miejscowy, obowiązkowo załączany do planu urbanistycznego. Projekty dużych obiektów, np. domów wielorodzinnych czy hoteli, wymagają zatwierdzenia przez komisje artystyczne. Są to gremia wybierane przez miejscową społeczność. W ich skład wchodzą nauczyciele, biznesmeni, artyści i architekci. Budowa musi być poprzedzona sporządzeniem studium krajobrazowego, a rygorystycznie przestrzeganą zasadą jest ukrycie takiego budynku, tzn. nieeksponowanie go w pejzażu.
Wzorniki nie są w Polsce nieznane. Bogactwo detali architektonicznych renesansowego, manierystycznego i barokowego Krakowa – portale, nadproża czy balustrady – w dużej mierze powstało właśnie dzięki nim. Obowiązująca ustawa także je dopuszcza.
– Jako pierwszemu w Polsce udało mi się sporządzić taki wzornik i doprowadzić do jego zatwierdzenia w Janowcu nad Wisłą – chwali się prof. Wojciech Kosiński, kierownik Zakładu Projektowania Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej. Zatwierdzić wzornik może rada gminy, jeśli ma taką wolę. Tymczasem zakopiańscy radni w ciągu pięciu lat od przyjęcia ustawy zdołali uchwalić dwa plany miejscowe (dla Lipek i Antałówki), które objęły 3 proc. (!!!) powierzchni Zakopanego.
Zabudować wszystko
– Jest bardzo na rękę zakopiańskiemu lobby biznesowemu, żeby nie było żadnej regulacji urbanistycznej ani architektonicznej, żadnych wzorników. Im mniej prawa, tym lepiej – ocenia prof. Kosiński.
Tę opinię świetnie ilustruje zabudowa tzw. starej i nowej Pardałówki. Najpierw stały tam domy jednorodzinne, potem pojawiły się bliźniaki, a pod rządami nowej ustawy – pięciokondygnacyjne apartamentowce, które utworzyły gęsto i chaotycznie zabudowane niby-góralskie blokowisko. Jego elewacje porażają jaskrawymi, wściekłymi barwami. – We Francji mówi się, że to, co w środku domu, jest prywatną własnością, a to, co na zewnątrz, własnością wszystkich – mówi Andrzej Bachleda-Curuś, medalista w narciarstwie alpejskim oraz architekt.
W Saint Gervais, gdzie spędza część życia, takie blokowisko jak na Pardałówce nie mogłoby powstać. Tam rygorystycznie przestrzega się regulacji urbanistyczno-architektonicznych: maksymalna wysokość do kalenicy dachu (9, 6 m, czyli półtora piętra), stosunek kubatury obiektu do powierzchni działki (18 – 20 proc.), kąt nachylenia dachu, dopuszczalne materiały (drewno, kamień, tynk, szkło). W pewnych okolicach narzucony jest kierunek kalenicy, czyli lokowanie domów np. na osi wschód – zachód. Na małej działce wolno zbudować mały domek, a na dużej – większy, co nie znaczy np. wysoki.
Na Pardałówce nie obowiązuje żaden plan urbanistyczny. Zamiast niego inwestorzy musieli uzyskać tzw. warunki zabudowy. Wydawali je urzędnicy Wydziału Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta Zakopanego na podstawie analizy urbanistycznej, którą rządzi tzw. zasada dobrego sąsiedztwa. Polega ona na tym, że działkę wolno zabudować w sposób dostosowany do sąsiedztwa – jeśli obok stoi blok, to wolno budować blok o podobnej wysokości.
Na Pardałówce z jednej strony wolnej działki stały domy jednorodzinne i bliźniaki, a z drugiej były pola. No i urzędnikom wyszło z analizy, że na tych polach można stawiać bloki. Podobnie wyszło im w kilkudziesięciu innych miejscach. W centrum Zakopanego, przy ul. Sienkiewicza, powstaje cały kwartał luksusowej, wielkomiejskiej, wysokiej zabudowy. Obok stoją bloki z lat. 70. i budynki sądów, ale nie tworzą zabudowy kwartałowej.
Zabytki do rozbiórki
– Sprawa jest przegrana co najmniej na 100 lat, bo tyle stoją budynki. Pojawił się potworny kapitał, który jak czołg zmiażdżył delikatne struktury społeczne – twierdzi Andrzej Bachleda-Curuś.
Inwestorom nie wystarcza już zabudowywanie wolnych terenów – jeśli na atrakcyjnej działce stoi obiekt zabytkowy, to go burzą. Niedawno pozbyli się willi Lanca, w której w dwudziestoleciu międzywojennym kurowali się działacze ruchu robotniczego, m. in. Władysław Broniewski. Willa nie była wpisana do rejestru zabytków, a jedynie do ewidencji obiektów zabytkowych, co przy braku planu miejscowego nie daje żadnej ochrony. Teoretycznie przed wyburzeniem takiego obiektu niezbędne jest zasięgnięcie opinii konserwatora zabytków.
– Nasze starostwo powiatowe w ogóle nie dysponowało ewidencją obiektów zabytkowych. Otworzyłam oczy ze zdziwienia, kiedy dowiedziałam się, że w starostwie sprawdzają tylko obiekty wpisane do rejestru zabytków – opowiada Agata Nowakowska-Wolak, prezes zakopiańskiego Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.
Towarzystwo jest praktycznie jedynym obrońcą zabytków pod Tatrami, Zakopane bowiem nie ma konserwatora. Teoretycznie nadzór nad nim sprawuje Delegatura w Nowym Targu Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie. Delegatura obsługuje jednak dwa duże powiaty (nowotarski i tatrzański), Zakopanem zaś zajmuje się osoba zatrudniona na pół etatu, niebędąca architektem, niemająca przygotowania do walki z agresywnymi inwestorami.
– Żaden architekt nie przyjdzie tu do pracy, bo mogę zaoferować 1200 złotych na pełny etat – mówi dr Mirosław Holewiński, kierownik nowotarskiej delegatury, który ostatnio znalazł teoretyczną możliwość ochrony zabytków tam, gdzie nie ma planów miejscowych.
Ustawa o ochronie zabytków z 2003 r. nałożyła na gminy obowiązek opracowania programów opieki nad zabytkami, dlatego Holewiński wystosował pisma do władz wszystkich gmin w powiecie tatrzańskim i nowotarskim z pytaniem o te programy. I czeka na odpowiedź.
Mądry góral po szkodzie
Realną ochronę zabytków i krajobrazu może zapewnić jedynie objęcie planami miejscowymi jak największej powierzchni Podhala, a przede wszystkim Zakopanego. Obecne władze miasta przygotowały 18 takich planów, które obejmą 58 proc. powierzchni.
Wszystko co przylega do Tatrzańskiego Parku Narodowego – tereny wokół skoczni, pod pasem reglowym, łąki i pastwiska wzdłuż pasa reglowego – będzie wyłączone z zabudowy. Stoki Gubałówki będą przeznaczone pod rekreację i sport, z pensjonatami włącznie. Poza ścisłym centrum miasta będzie obowiązywał 40-procentowy wskaźnik intensywności zabudowy, a na obrzeżach – 20-procentowy. Ma też obowiązywać pastelowa kolorystyka elewacji i tradycyjny dla Podhala kąt nachylenia dachów.
– Te plany wykluczają budownictwo wielomieszkaniowe na terenie Zakopanego. Deweloperzy mnie skarżą, mam sprawy w sądach różnych szczebli – informuje Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. Jeśli będzie przegrywał, to plany miejscowe nie będą wchodzić w życie, a Zakopane całkowicie przekształci się w metropolię o charakterze dalekowschodnim. I tak zacznie się spełniać straszna wizja Stanisława Ignacego Witkiewicza z „Pożegnania jesieni”.
Pazdury, słoneczka i gont odporny na halny
Styl podhalański jest ściśle związany z warunkami geologicznymi i klimatycznymi: dostępnością drewna i kamienia jako materiałów budowlanych oraz opadami śniegu, długą zimą i silnymi, ciepłymi wiatrami (halny).
Styl podhalańskich chałup to:
– powściągliwość formy, bez ostrych szpiców, zbędnych belek czy wsporników;
– wyraźna dominacja dachu nad ścianami – chałupy były zawsze jednokondygnacyjne;
– dach dwuspadowy ze strzeszkami, czyli małymi okapkami przy ścianach szczytowych, kryty gontem łupanym, o kącie nachylenia 50 – 55 stopni naśladującym kąt szczytów tatrzańskich, np. Świnicy, odporny na podmuchy halnego;
– ściany z płazów, czyli belek świerkowych (smreków) przeciętych na pół, łączonych w węgłach, wystających poza obrys budynku (tzw. rysie);
– podwaliny pod płazy z kamienia albo łupanej skały, a pod podłogę – z piargu, czyli kamienia osypiskowego;
– ściana czołowa z wejściem zwrócona na południe;
– jeden trakt w budynku, tzn. ich podział na dwie izby (czarną i białą) oraz sień, usytuowane w jednym rzędzie;
– bogate zdobnictwo, jak pazdury (zwieńczenia dachów), słoneczka (zdobienia szczytów promieniście rozchodzącymi się deseczkami).
W drugiej połowie XIX w. Zakopane zostało odkryte przez kuracjuszy. Góralskie chałupy nie zapewniały komfortu, zaczęto budować wille w stylu alpejskim. To nie spodobało się obrońcom polskości w architekturze. Odpowiedzią stał się styl zakopiański stworzony przez Stanisława Witkiewicza:
– wzbogacił on tradycyjne budownictwo podhalańskie o elementy architektury secesyjnej: budynki zostały powiększone, np. o drugi trakt (pomieszczenia rozmieszczono w dwóch równolegle biegnących rzędach);
– wprowadzono poddasze ze szczytem w elewacji frontowej; – wzbogacono bryły budynku o uskoki, załomy, ryzality, ganki, werandy, tarasy; wysokie podmurówki, okazałe kominy oraz bogatą ornamentykę – koronki wzdłuż kalenicy dachu, rzeźbione balustrady czy fragmenty ścian.
W latach 30. XX w. ukształtowała się tzw. ćwiórka, czyli czwórka. To przerobiona forma stylu podhalańskiego i zakopiańskiego – dwutraktowy, trzykondygnacyjny, czteroizbowy (na parterze) dom o czterech szczytach, z płazów.
—p.j.
21.03.2008. 17:44
Dzień dobry mam 12 lat i chodzę do 5 klasy . Mam na imię Magda a nazywam się Nowak . I bardzo zaciekawily mnie te zagadki i są fajne .



Napisz komentarz
* = pole wymagane