Home Contact Sitemap

mojemiasto.org.pl

Ubi concordia, ibi victoria !

Partycypacja społeczna w projektowaniu jest postawa, która może zainicjować zmiany w tworzeniu i zarzadzaniu srodowiskiem życia ludzi. - Prof. H. Sanoff

HOME · Zagadnienia prawne · Znikną grunty rolne w dużych miastach?


Znikną grunty rolne w dużych miastach?

Znikną grunty rolne w dużych miastach

Artykuł pochodzi z serwisu www.rp.pl
ret 23-01-2008


Właściciele gruntów rolnych w miastach będą mogli w przyszłości na nich budować.

To ważna informacja, bo 44 proc. terenów w miastach to właśnie grunty rolne.

Ministerstwo Infrastruktury chce uprościć procedurę pozyskiwania terenów pod budownictwo i zwiększyć ich podaż w miastach.

Dlatego pracuje nad projektem nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (do konsultacji społecznych ma on trafić w marcu).

– Przewiduje się w nim, że władze gmin będą decydowały w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, czy dane grunty rolne przeznaczyć pod budownictwo – wyjaśnił Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury.

Obecnie grunty odralnia się w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli rada gminy chce przekwalifikować tereny rolne na inwestycyjne, musi mieć na to zgodę ministra rolnictwa albo marszałka województwa – w zależności od klasy gruntów. Ministerstwo chce utrzymać (nie jest to jeszcze do końca rozstrzygnięte) obowiązek pozyskiwania wspomnianej zgody od ministra rolnictwa lub marszałka województwa.

Planuje też utrzymać opłatę za wyłączenie danego terenu spod produkcji rolnej. Płacą ją dzisiaj inwestorzy, którzy mają inny pomysł na zagospodarowanie upatrzonego gruntu. Im lepsza klasa gruntu, tym wyższą. Odrolnienie jednego hektara gruntu pierwszej klasy to obecnie koszt ok. 300 tys. zł. Pieniądze idą na Fundusz Ochrony Gruntów Rolnych, a dysponuje nim marszałek województwa.

Ministerstwo Infrastruktury pracuje także nad zmianami w prawie budowlanym, by zlikwidować pozwolenia na budowę.


Źródło : Rzeczpospolita


Publikacja niniejszego tekstu nie ma charakteru komercyjnego, służy wyłącznie celom edukacyjnym, dydaktycznym i naukowym - zgodnie z Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 4.02.94 r. ((Dz.U. z dn. 23.02.94 r. nr 24, poz. 83).

05.03.2008. 01:27

DD on 18.11.2008. 01:36

Automatyczne odrolnienie gruntów doprowadzi do przestrzennego chaosu i spekulacji terenemi na ogromną skalę. Cenne krajobrazowo i przyrodniczo -a więc atrakcyjne pod zabudowę - tereny zostaną wykupione przez prywatnych deweloperów i tam gdzie dziś mamy lasy, tereny otwarte - przestrzenie publiczne dające możliwość wypoczynku ludziom - będą kiedyś prywatne parcele pogrodzone płotami. Wystarczy spojrzeć co już dzieje się wokół miast - parcelacja lasów, pól uprawnych - zanikanie przestrzeni publicznych, otwartych - dostępnych dla każdego. Taki będzie efekt. Rozwój miast to nie jest zwiększanie powierzchni zabudowy - takie rozumienie "rozwoju miast" to dziewiętnastowieczny anachronizm. Dziś wyzwaniem i potrzebą jest powstrzymwanie procesów subi i dezurbanizacji, procesów niekontrolowanego, żywiołowego rozprzestrzeniania się miast (urban sprawl). Zamiast ustawy o odrolenieniu gruntów przydałaby się raczej ustawa o rewitalizacji uruchamiająca mechanizmy procesów regeneracji terenów miejskich. Taka jest wspóczesna potrzeba zarządzania miastami. Niestety większość polityków albo tego nie rozumie albo jest skorumpowana. Warto przypomnieć, że planowanie przestrzenne - tworzenie planów zagospodarowania przestrzennego i użytkowanie planów wg zapisów tych planów - zostało wymyślone w Wielkiej Brytanii - kraju gospodarki rynkowej. Planowanie przestrzenne stworzono jako mechanizm interwencji sektora publicznego, mający usprawniać ułomne rynki gruntów i nieruchomości(ułomności wynikają ze stałości absolutnej podaży gruntów, występowania efektów zewnętrznych - externalities - w procesiue zagospodarowywania przestrzeni oraz dóbr publicznych w przestrzeni). Tymczasem w Polsce zdewastowano system planowania publicznego. Państwo nie widzi interesów w tworzeniu i realizowaniu długofalowej polityki uzytkowania gruntów i przestrzeni. Władze publiczne podporządkowują się interesom inwestorów, deweloperów kalkulując korzyści ekonomiczne w perspektywie kadencji wyborczej. Suktki dla przestrzeni, dla gospodarki, dla środowiska przyrodniczego i w końcu dla całego społeczeństwa będą opłakane. Zarobią deweloperzy, reszta obudzi się z ręką w nocniku....

Napisz komentarz

* = pole wymagane

:

:

:


5 + 5 =